Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
85 postów 1055 komentarzy

Biologiczno-historyczna Socjologia Krytyczna

Demaskator. - Maciej P. Krzystek, socjolog niezależny. Absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego. Studiował również prawo, ekonomię oraz systemy automatyczne. Polski dysydent kulturowy, potomek rycerzy radwanitów herbu chorągwie.

Czego Polak winien się wystrzegać, co powinien wiedzieć, cz. IV

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

NWO [New World Order] in progress

 
W tej kolejnej już IV części naszych spotkań z NWO, zajmiemy się historią tworzenia przez ponadnarodowych finansowych oligarchów prywatnych instytucji międzynarodowych i ponadnarodowych, które z powodzeniem zastąpiły rolę narodowych parlamentów i które uczyniły z posłów i senatorów, reprezentantów ludności krajowej wybranych w demokratycznych wyborach bezsilnymi i bezużytecznymi politycznie kukłami na arenie igrzysk kuglarstwa dla oszukanych mas.
 
Bloger „Milton Ha” w komentarzu pod cz. I napisał: „(...) Demaskatorze, NWO to coś, co dzieje się samo, choć przy niewielkiej pomocy tych, o których piszesz.
 
Niestety, nie jest tak pięknie. Zaraz zatem postaram się wykazać, że NWO nie dzieje się samo oraz „ta pomoc” oligarchów jest tutaj kluczowa, a nie tylko niewielka.
Wg mnie ten współczesny globalny uniwersalizm NWO budowany jest na walce z uniwersalną społeczną koncepcją chrześcijańską na której powstała cywilizacja białego człowieka Zachodu oraz na założeniach Talmudu Palestyńskiego, jego najciemniejszej części Gemary i asymetrycznej dychotomii: żyd jako superklasa człowieka oraz nie-żyd (goj, goim) jako podklasa człowieka. Innymi słowy, NWO jako powszechny globalny apartheid.
 
Wobec powyższego, trochę faktów o Round Table(Ruch Okrągłego Stołu)
Ruch ten założony przez magnata diamentów Cecila Rhodesa w 1909 r. oraz jego tajne towarzystwo „Society of the Elect”, co w 1919 r. urosło do Royal Institute of International Affairs, jednak mając swoją drugą nazwę jako Chatham House i funkcjonuje do dzisiaj w Londynie jako NGO – Non Government Organization [tłum.: organizacja pozarządowa]
 
Dalej, trochę faktów o CFR i FED:
Za raczej nie w pełni świadomą przyczyną prezydenta USA Woodrowa Wilsona od 1917 roku działa Rada Stosunków Zagranicznych [CFR – The Council on Foreign Relations], która oficjalnie opisuje siebie jako niezależną, bezstronną organizację, think tank, źródłowy wydawca analiz społeczno-ekonomicznych dla swych członków, rządowych oficjeli, biznesowej kadry kierowniczej wysokiego szczebla, dziennikarzy, nauczycieli i studentów, liderów społecznych i religijnych oraz innych zainteresowanych w zrozumieniu świata i polityki zagranicznej USA i innych krajów.
 
Pisarz i dziennikarz śledczy Jim Marrs twierdzi zaś, że CFR to kadrowy protoplasta większości tajnych stowarzyszeń Ameryki pracujących (spiskujących) nad stworzeniem jednej i jednorodnej wspólnoty światowej.
 
Faktem jest, że ogromna liczba wysoko postawionych w administracji rządowej i korporacyjnej urzędników jest aktualnie członkami CFR.
Laurence H. Shoup oraz William Minter przejrzało biografie 502 VIP’ów z USA w latach 1945-1972 i okazało się, że więcej niż połowa z nich było członkami CFR.
 
CFR wydaje dwumiesięcznik „Foreign Affairs” [tłum.: „Sprawy Międzynarodowe”], który jest wiodącym źródłem wpływu społecznego i kreatorem opinii publicznej. Wydaje również tajne publikacje w wewnętrznym kręgu - ograniczonym obiegu zaufanych członków.
 
Skryty osobisty doradca prezydenta Wilsona w 1912 r. anonimowo wydał opowiadanie pt. „Philip Dru: Administrator, a story of tomorrow” [Tłum.: “Filip Dru: Zarządca, opowieść jutra”]
W skrócie, było to o konspiracji nad ustanowieniem kontroli nad partiami politycznymi, o podatku dochodowym i o potężnym banku centralnym. Dokładnie to stało się za rządów Wilsona w 1913 r., przepchnięto przez Kongres 16. poprawkę do Konstytucji USA o podatku dochodowym i powołano Federal Reserve System - FED na bazie ustawy z 1913 r. o Federal Reserve Act.
Globalizm współczesny powstał właśnie w tamtym pamiętnym 1913 r., z zamiarem podporządkowania sobie całego świata pod egidą USA. FED jest zdaje się centralnym silnikiem NWO i wszystkich znaczących wydarzeń na świecie po 1913 r. Kto rządził FED, rządził tym światem.
Pamiętamy, że FED jest zbiorem banków prywatnych, które mają swoich właścicieli. Ci właściciele, to grupa osób, która w zaciszu swych prywatnych gabinetów ustawiała losy narodów w I WŚ, przy ustaleniach Traktatu Wersalskiego (gdzie powstała II RP), Przymierzu Ligi Narodów, później ONZ oraz za kulisami II WŚ. Zupełnie podobnie i dla podobnych celów, dla porównania i pobudzenia wyobraźni czytelnika, w jaki we współczesnej Polsce ustawia się wyniki większości meczy w lidze piłki nożnej. Tyle tylko, że panowie stojący za spiskami i układami w lidze futbolowej mają mniejsze możliwości i pieniądze, więc mniej szkodzą interesom publicznym i przeciętnym ludziom, niż panowie ukryci za bankiem centralnym USA, FED.
 
Roman Dmowski walcząc o sprawę niepodległej Polski na arenie międzynarodowej 28.06.1919 r. musiał się zmierzyć z tymi zakulisowymi koteriami żydowskich bogaczy, o czym później relacjonował w swych pismach w Polsce. Sytuacja była tak napięta, wroga i naszpikowana żydowską agenturą, że sam wolał tłumaczyć swoje przemówienia na kilka języków, bojąc się żydowskiej dywersji przeciw niepodległej Polsce.
 
W UK odpowiednikiem CFR był Royal Institute of International Affairs zwany od 2004 r. Chatham House. Członkami tego wpływowego salonu nowej burżuazyjnej arystokracji byli Paul Warburg i Bernard Baruch. Warburg, z prominentnej rodziny bankierów, poszerzył majątek w stylu dawnych Habsburgów poprzez małżeństwo, wżenił się w żydowską rodzinę finansistów. Nina J. Loeb, córka Salomona z Kuhn, Loeb & Company została jego żoną.
 
Panowie z tych żydo-anglosaksońskich klubów wzajemnej adoracji z czczymi sloganami dla szerokiej publiki o światowym pokoju i demokracji utrącili skutecznie publiczną debatę i demokrację jako nieprzydatny balast w ich osobistych życiowych interesach, więc 30. maja 1919 r. połączyli się tworząc ponadnarodowe ciało bogatych, wpływowych notabli, które postanowiło rządzić sprawami świata ponad parlamentami i interesami narodów.
Wtedy też ci spiskowcy wymusili powołanie do życia Ligi Narodów, chociaż republikański senat USA na przekór spiskowcom z burżuazyjnej finansjery odrzucił wszystkie postanowienia z Paryża (Wersalu), ale „old boy’s network” z elitarnego klubu burżuazji UK-USA walczy o swoje dalej. Co prawda CFR ma dzisiaj 5 tys. elitarnych członków, ale jest tam wewnętrzny krąg superelity, elity elit. Najwyższa półka bankierów, finansistów, przemysłowców i korporacji ponadnarodowych. Tak, członkami są również całe firmy, wymieniając tylko kilka z nich: ABC News, American Express, AIG, Bank of America, Bloomberg, Rockefeller Foundation, Ford Foundation, Boeing, BP, Cherron, Merck, Time Warner, VISA, itd.
Większość tych prominentów żyje wokół Nowego Jorku i Waszyngtonu, nazywają sami siebie „East Coast liberal elit” [tłum.: elita liberałów wschodniego wybrzeża].
Więcej niż 12. byłych sekretarzy stanu US było członkami CFR oraz dalszych VIP’ów, jak prekursor i szef CIA [Central Intelligence Agency – służby specjalne i wywiadowcze USA] – Allen W. Dulles, Zbigniew Brzeziński (to jest wciąż dla mnie zagadka, co syn Polaka robi wśród tych rekinów; chyba, że nie jest Polakiem, wtedy nie miałbym pytań), John McCain, Dick Cheney, Alan Greenspan, J.P. Morgan, John D. Rockefeller, Jacob Schiff, Otto Kahn, Paul Warburg, George Kennan – mózg zimnej wojny z ZSRR, itd.
 
Bracia Dulles, John (1888-1959) i Allen (1893-1969) byli bardzo wpływowi na losy II WŚ z ramienia USA. Allen – szef agentury, rezydujący podczas wojny w neutralnej Szwajcarii mógłby wiele zapewne opowiedzieć o kulisach śmierci polskiego gen. Sikorskiego i amerykańskiego gen. Pattona. Prawdopodobnie sam te zakulisowe sceny reżyserował.
 
Członkowie CFR tworzą gęstą sieć układów towarzyskich z przełożeniem na politykę, biznes i osobiste zyski zasiadając równolegle w radach innych wpływowych organizacji, jak Institute for International Economics, The Commitee for a Responsible Federal Budget, The Urban Institute, The Business Roundtable, The US Chamber of Commerce, The National Alliance for Business, The Brooking Institution, The Hoover Institution, The Center for Strategic and International Studies, The Wilderness Society.
 
Ze słowem “pokój” na ustach wzniecają coraz więcej konfliktów na świecie, gdyż zysk, pieniądz i władza są ich głównym celem. Columbia University z New York, niektórzy piszą Jew York, jest stałym źródłem lojalnych kadr w tym procesie globalizacji świata pod agendą salonu żydokracji. Prezydenci i premierzy przemijają, a szare eminencje z CFR i im podobnych sterują całym światem ze swych tylnych siedzeń.
Szare eminencje w historii, takie jak francuski kardynał Richelieu, czy ruski chłop/mnich Rasputin znane są dziś powszechnie ze swoich wpływów w rządzeniu Francją Ludwika XIII i Rosją Mikołaja II.
 
Kontradmirał marynarki wojennej USA, Chester Ward, również członek CFR przez 16 lat, stwierdził:
„Główne zadanie CFR jest promowanie rozmontowywania amerykańskiej (US) suwerenności oraz narodowej niepodległości, i rozpuszczenie tego we wszechmocny jeden rząd światowy. Pierwotnie, wszystkie banki zostaną połączone w jeden monopol i oddane pod kontrolę rządu światowego”.
 
W 2008 r. CFR wszczęła 5. letni program o nazwie „International Institutions and Global Governance: World Order in the 21st Century” [tłum.: “Międzynarodowe instytucje i światowy zarząd: Światowy Porządek w XXI w.”]
 
Cele programu:

utworzyć paletę nowych globalnych instytucji, które promowałyby ideę globalnego zarządu, który bardziej efektywnie niż dotychczas poradziłby sobie z ponadnarodowymi problemami, jak: globalne środowisko (z „climate change” – ze zmianą klimatu), polityka energetyczna, międzynarodowy terroryzm, epidemiczne i pandemiczne zakażenia wirusowe, rozmieszczenie broni masowej destrukcji.

 
 
 
Polecam na koniec tej części zobaczyć film Khazarian Conspiracy, tam jest wiele na temat tych nowych żydów. Cała prawda o tym talmudycznym "wybranym narodzie" socjopatów. Polskie napisy:
 
 
 
Inne znane „zasłużone” prywatne organizacje:
  • Illuminati (1776r.) z Bawarii
  • Freemasonry (masoni): George Washington, Benjamin Franklin, gen. Dąbrowski, Kościuszko, ks. Poniatowski, Hugo Kołątaj, i wielu, wielu innych.
  • „Skull and Bones” – bractwo studentów na prywatnym Uniwersytecie w Yale. Należeli m.in. George Bush, George W. Bush, John Kerry, itd. Najprawdopodobniej jest to kontynuacja Towarzystwa Thule z Bawarii z którym związani byli czołowi esesmani III Rzeszy oraz wyrósł stamtąd Hitler jako postać polityczna.
  • Bilderberg Group założona przez polskiego żyda (Retingera) w 1954 r. w Holandii dzięki współudziałowi i sponsoringowi holenderskiej rodziny królewskiej. Organizuje coroczne spiskowanie (zamknięte prywatne konferencje) dla ok. 130 najbardziej wpływowych ludzi szołbiznesu, biznesu, starej arystokracji i polityki na świecie.
  • TC - Trilateral Commission [tłum.: Komisja Trójstronna] założona w 1973 r. przez Davida Rockefellera z głębokim udziałem prof. Zbigniewa Brzezińskiego wychowanego w Kanadzie.
 
Czy te wszystkie organizacje, instytucje i tajne stowarzyszenia, które można łączyć z globalną polityką prywatnych osób, powstały spontanicznie?
 
A co z kabalistami; sumeryjskimi Anunnakami – ich mitem Enuma Elish, 12. planetami zwanymi Nibiru czekającymi na odkrycie w naszym układzie słonecznym skąd mają rzekomo pochodzić, wg sumeryjskich podań; Templariuszami; Katarami (Cathars – francuski zakon gnostyków); Hashashinami (Assassins – zabójcy); Różokrzyżowcami (Rosicrucian) – elita teologii z ezoteryczną wiedzą. Co z „Operacją Gladio” [Operation Gladio], zmontowanym ruchem agentury „oporu” przez CIA w ramach działań NATO przeciw Układowi Warszawskiemu. Zimnej wojny jednak już nie ma, paktu warszawskiego też nie, ale agentury z Gladio jakoś dziwnym trafem nikt nie rozwiązał. W 2010 r. parlament europejski miał się tym zająć, ale sprawa coś ucichła. „Strategy of tension” jest płacona przez CIA. Zapewne wg podobnej strategii wybuchły rewolty w Egipcie, Tunezji i Libii w 2011 r.
Propaganda Masonica Due (P2) z Włoch jest przykładem współczesnej organizacji quasi masońskiej, działającej na własną odpowiedzialność poza ruchem starej masonerii. Pamiętajmy też o Carbonari z Neapolu z ok. 1767 r., o liderze ruchu „Młode Włochy” Giuseppe Mazzinim (1805-1872), od niego wzięła się też „Młoda Polska” oraz Giuseppe Garibaldim – wykonawcą zjednoczenia Włoch w 1871 r.
 
 
 
Faktem jest, że te grupy istnieją, zawierają bardzo wpływowe jednostki i spotykają się bez dostępu szerszej publiki w ich obrady i ustalenia.
 
Spróbujcie zebrać się ze znajomymi w grupie powiedzmy ok. 12 osób na ulicznym happeningu, np. "Ob-ciachowe gazety", to jeśli policja się dowie o tym w Polsce to powiedzą wam, że to jest nielegalne i każą wam się rozejść do domów, jeśli nie posłuchacie, mają prawo was aresztować, a sąd grodzki ukarze was. Spróbujcie tej "przyjemności". Jest odpowiednia ustawa o zgromadzeniach uchwalona przez waszych posłów i senatorów. Daliście im swoje przyzwolenie na to!!!
 
 
 
 
 
Zapraszam na cz. V, więcej o Talmudzie i żydach, już wkrótce ;-)
 
 
Więcej:
 
 
Ciekawy esej śp. dra historii Dariusza Ratajczaka
 
Jest też książka m.in. w tym temacie:
"Zapomniane narody Europy", Jerzy Strzelczyk, Ossolineum 2006. M.in o Wenetach, Swebach, Longobardach, Piktach, Obodrzycach, Wiślanach, Chazarach i Jaćwięgach.
 
ZEITGEIST 3 edition - MOVING FORWARD (polskie napisy)
 
"Spowiedź agenta" (Czas:1h)
 

De Soto: "Pieniądz, kredyt i cykle koniunkturalne" - książka na temat złodziejskiego systemu bankowego opartego na kreacji pieniądza z niczego w oparciu o system rezerwy częściowej. Książkę polecam, jest w sieci i dokładnie wyjaśnia przyczyny dominacji banków nad ludźmi i gospodarkami.

KOMENTARZE

  • Dmowski rzeczywiście miał trudne zadanie...
    Członkami delegacji (choć głównie w roli "doradców") byli Żydzi. Doszło do paradoksalnej sytuacji gdzie przedstawiciele nacji "wybranej" między sobą ustalali warunki pokoju i sankcji wobec Niemiec. Jaki to miało skutek (zwłaszcza jeśli chodzi o Niemcy to było z góry założone).

    W tym świetle postawa i zdolności Dmowskiego są nie do przecenienia. Dziś gdy nadużywane jest pojęcie "męża stanu" należałoby się pochylić właśnie nad postacią tego zohydzanego polityka. Można Go potraktować jako "wzór metra".
  • @SpiritoLibero
    Dokładnie! W rzeczy samej. Choć ma Dmowski i skazę. Zniweczył doskonały plan Piłsudskiego wciągnięcia Japończyków do wojny z Sowietami od wschodu, kiedy my przygotowywaliśmy ofensywę wspomaganą francuskimi pieniędzmi od zachodu. Cholera, nie wiem co Dmowskiego poniosło pojechał do Japonii w ślad za Piłsudskim i zniszczył cały misterny plan! Być może,gdyby nie Dmowski, to Polska byłaby dziś do Uralu, nie byłoby Września 1939r., Katynia, Hitlera i Stalina itd. Nie sądzę, aby wtedy Hitler odważyłby się zaatakować Polskę.
  • @Demaskator.
    No tu masz słuszność. Dmowski miał "wschodni defekt".
    Nessuno e' perfetto :)
  • @SpiritoLibero
    Dmowski był erudytą i poliglotą, to na pewno. Patriotą z serca, jak najbardziej. Ale strategiem - żadnym, chciał dobrze, ale większość rzeczy spieprzył. Dobry na czas pokoju, mizerny na czas wojny.

    Miał jeszcze jeden defekt, na początku swej politycznej drogi był anty-watykański,anty-katolicki, ale później znowu coś my się w głowie przestawiło o 180 stopni i zaczął "piać" jak Koneczny: "jeśli Polska, to tylko Katolicka". Bardzo schizofreniczna postać ten Dmowski był, i ja również mam ambiwalentny stosunek do niego. Zrobił dla Polski tyle dobrego, co i złego. Bardzo dramatyczna postać, jak cała Polska. Ot, polski romantyzm w całej krasie.
  • @Demaskator.
    Właśnie dlatego powinien być "metrem".
    Postać dramatyczna ale dramatyczne były też czasy.
    Nam dzisiaj starczyłby taki facet.
    Pamiętaj, że przy takich rosną następni...

    Nie jest sztuką liczyć na cud, że taki się urodzi. Ok. zdarza się.
    Takich to trzeba mieć hodowlę i klonować.
    Ale przynajmniej jeden egzemplarz jest niezbędny.
  • @Demaskator.
    A tu jak zwykle...
    Dobre tematy grzeją ławę.
  • @SpiritoLibero
    O tak, zgadzam się. Poza tymi dwoma defektami: skręt na Wschód i katolicyzm, to wzór dla mnie na całego. A to jego zdanie: "Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie" - wspaniałe, płakać się chce ze wzruszenia, szczególnie jak się żyje tysiące kilosów od Polski.
  • @Demaskator.
    No właśnie. To są pęta, które nas ograniczają: katolicyzm i czepianie się u cudzej klamki.

    Dlatego Idea Wojtasa, jak dobrze się wczytasz, jest taka ważna i wartościowa.
  • @SpiritoLibero
    Jasne. Wojtas się z gnozę wdał i imponuje lewakom.
    Mówicie żydzi. Skąd żydzi czerpią swoją siłę?
    I jaka jest na tą "siłę" odtrutka?

    Lepiej poczytajcie sobie ten blog.
    Tam jest wiele o polityce, tyle, że na poziomach mało wam dostępnych, ale może coś złapiecie.
    http://kopris49-mariaspesnostra.blogspot.com/search/label/Kamie%C5%84%20potkni%C4%99cia.%20Vittorio%20Messori
  • @circ
    Widzi pani tu gdzieś Pana Krzysztofa J. Wojtasa ?...

    Zanim pójdzie pani do nieba to proszę dać mi znak.
    Przybiegnę. (jak by pani jakaś noga w drabinę się wkręciła..)
  • @circ
    PS.
    A jak już pani będzie szła po tej drabinie to polecam (może być stare mp3):
    http://www.youtube.com/watch?v=WcfzFr3C2vU&feature=related
  • @circ
    Jakim lewakom? Na litość boską! Dla pani każdy kto nie katol, to musi być lewak. Ma pani przerażająco okropnie ciasny umysł, brr... .
    Świat wygląda bardziej różnorodnie i kolorowo niż jedyne, jak widać, znane pani pojęcia "lewak" i "katolik". Oczywiście pojęcia znane pani tylko ze słyszenia, bo już definicji tych pojęć pani nie zna.

    Jakkolwiek wciąż z sympatią goszczę panią na swoim blogu ;-)
    Edukator społeczny [Social Educator], taki jak ja, czy Spiryto, nie może się łatwo poddawać, więc będziemy niezmordowanie walczyć z pani ignorancją do końca świata i o jeden dzień dłużej ;-)
  • @SpiritoLibero
    To może ja potrzebuję jakiegoś przewodnika po "Wojtasie", gdyż zabrałem się do lektury drugi raz, jak pan sugerował, i moja inteligencja niestety odrzuca ten tekst jak jakąś intelektualną naukową herezję -sensu lato.
  • @Demaskator.
    Panowie Demaskator i SpiritoLibero.
    Dwóch Panów rozmawia o trzecim, z tym że tego trzeciego dawno nie widziano w towarzystwie. Panowie chcecie wskrzesić Dmowskiego? Być może gnostycy i alchemicy by pomogli;) Czy to jest znowu to polskie załamywanie rąk?
    Demaskator, czytam te wykłady, ładnie napisane. Czy w dziesiątym dowiemy się jak łeb urwać Hydrze?
    ;)
    Bardzo serdecznie dziękuję za teksty i pozdrawiam.
  • @MonaLisa
    Proszę Pani, to nieoceniona circ przywołała tu postać Pana Wojtasa. A jego warto poczytać :)

    już linkuję:
    http://polacy.eu.org/cp/

    A my rąk nie załamujemy, przeciwnie :)

    Pozdrawiam.
  • @SpiritoLibero
    :)nie, nie, ten inny pan to Dmowski- w końcu dawno niewidziany w towarzystwie. Tak. A http//.... przeczytam.
    Pozdrawiam
  • @MonaLisa
    Rozwiazania wisza od 17 sierpnia 2010 na moim blogu pod linkiem http://socjologiakrytyczna.blog.onet.pl/21-postulatow-dla-Polski-dzisi,2,ID413971566,DA2010-08-17,n

    Napisalem je w 30. rocznice postulatow sierpniowych NSZZ "Solidarnosc", ale nikt nie jest zainteresowany, wiec ... ?
  • @Demaskator.
    Mimo, że pogubiłem się w samym tekście, to dyskusja nad nim okazała się ciekawa. Gratuluję samej dyskusji.
    Zastanówmy się jednak: może gdyby nasza staruszka Rzeczpospolita wykazała się takimi samymi zdolnościami jak Ameryka do tworzenia globalnego porządku, to może by przetrwała do dzisiaj? Jagiełło intuicyjnie wyczuwał jaką politykę trzeba prowadzić; niestety Aleksander Jagiellończyk również miał "wschodni defekt" ;-)))
  • @Aladar
    Wie pan, ten tekst to przedstawienie faktów i społeczna analiza, nie wartościuję tutaj nic, niech to zrobi czytelnik.
    W innych tekstach atakuję katolików, to prawda, ale przecież jedno z drugiego nie wynika.
    Dla człowieka dla którego wolność jest cnotą najwyższą, Syjonizm jest złem największym, chrześcijaństwo jest złem mniejszym. Ja jednak odrzucam każdy rodzaj zła, nauki starożytnych (Sokratesa) w zupełności mi wystarczą, by prowadzić rozsądne i moralne życie osobiste i społeczne. Nie potrzebuję pana nad sobą ani "pasterza",by żyć rozsądnie. Sam jestem w stanie kierować się rozsądkiem i panować sam sobie ;-)
    Nie potrzebuję do tego żadnej religii. Mogę kooperować z innymi ludźmi tworząc sensowną wspólnotę, ale oni muszą być podobni do mnie, muszą być również rozsądni i samosterowni. Muszą się odważyć wziąć odpowiedzialność za samych siebie, a później za wspólnotę, którą utworzą ze mną.
    Wszystkie inne układy są po prostu tą, czy inną formą niewolnictwa.
  • A propos spisku
    http://pod-grzybem.nowyekran.pl/post/4842,spiskologia

    Polecam - niemal w 100% podzielam poglądy cytowanego w linku autora.
  • @alchymista
    Dziękuję, przeczytałem. Cóż mogę rzec, też tak myślałem, ale to było 6 lat temu. Od tamtego czasu nabrałem jednak zdecydowanie więcej wiedzy, zmieniłem też perspektywę siedzenia i patrzenia. Podróże kształcą, siedzenie w jednym miejscu uwstecznia.
  • @Demaskator.
    ...rozsądni i samosterowni...

    No tak ;)

    Tylko że różni ludzie rozumieją te pojęcia w różny sposób (zwłaszcza to pierwsze, bo więcej ludzi zna to słowo :P )

    A tak z ciekawości jeszcze zapytam o coś z zupełnie innej bajki ;)
    Czy słusznie przypuszczam, że Waćpan jesteś przeciw aborcji?
  • @Ciemnogrodzianin
    Nie, nie jestem przeciw. Ale to musi iść w parze z rozsądną polityką społeczną rządu i edukacją publiczną, by aborcja nie była stosowana masowo jako "antykoncepcja".
  • @Demaskator.
    Nie przeciw, czyli za...
    A to - moim zdaniem - jest zupełnie niecybernetyczne ;)

    No chyba, że jest się równocześnie w ogóle za brakiem ochrony prawnej dla życia człowieka (niezależnie od tego, czy udało mu się pożyć dłużej niż 9 miesięcy, czy też nie).

    Bycie "za" też wygląda różnie - niektórzy np. są "za" ale tylko, gdy doszło do gwałtu, inni - są za aborcją na życzenie...

    Dlatego interesuje mnie, jaka polityka byłaby według Waćpana rozsądna w tym względzie...?
  • @Ciemnogrodzianin
    Cybernetykę, to ja zostawię dr. Kosseckiemu. W końcu to on pobierał nauki od prof. Mazura, nie ja.

    Ja mam swoje bio-histo i w tym podejściu wolę się rozwijać. Zrobię zatem z "aborcji" osobną notkę, zaraz jak tylko skończę bieżący cykl o NWO.
    Dziękuję za podpowiedź tematu, na pewno będzie on gorącym i kontrowersyjnym wśród obecnych na tym portalu chłopo-katolików z wielkich miast ;-)

    pozdrawiam szczerze
  • @Demaskator.
    Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem postawę Waćpana ;)

    Z jedne srony uważasz Mazura za mądrego i niedocenionego (i moim zdaniem słusznie) a jednocześnie - nie chcesz z jego mądrości korzystać? Tak mi się przynajmniej na razie wydaje...
  • @Ciemnogrodzianin
    Każdy ma swoją dziedzinę (przynajmniej powinien mieć) w której się kształcił i w której się rozwija, w której gromadzi wiedzę ekspercką. Nie można być znawcą wszystkiego (jak większości Polakom się wydaje) w XXI w.

    Z racji tego, że mam za sobą 5 lat technikum automatyki przemysłowej i 5 lat studiów w naukach społecznych, to myśli Mazura są mi bliskie, on i Kossecki, to inżynierowie przecież. Ale ja wolę swój osobisty rozwój intelektualny w "bio-histo", moje prawo mieć chyba wolę? Prawda? ;-)

    Tym bardziej, że jestem prekursorem tego podejścia w socjologii krytycznej na świecie, a to daje mi też satysfakcję ;-)

    Najlepiej zaprosić tu na nE Kosseckiego i wtedy sam ekspert, przypuszczam chętnie, skomentuje rzeczywistość w swoim podejściu cybernetyki społecznej. Tyle że tu publika mało wyrobiona jest i słabo wyedukowana, więc nie wiem, czy Kossecki da tu radę, czy będzie miał cierpliwość. Proszę spróbować go zaprosić, ma pan kontakt do niego?
    Lepiej, żeby to zrobił ŁŁ, ale ja już namiawiałem ŁŁ na kilka spraw i bez sukcesu, więc ja pasuję.
  • @Ciemnogrodzianin
    Innymi słowy, ja nie chcę ludźmi manipulować (sterować), bo do tego jest socjocybernetyka, ja mam postawę i imperatyw Prometeusza, czy Fausta, więc chcę im nieść światło edukacji, a do tego jest idealne "bio-histo". Nie jestem typem inżyniera, jestem typem starożytnego filozofa-humanisty.
  • @Demaskator.
    No, fakt, każdy ma swoją dziedzinę... ;)

    Tylko jeszcze jedna taka moja mała uwaga na koniec...
    Według mnie słowa "manipulować" i "sterować" w odniesieniu do ludzi oznaczają różne rzeczy...

    Manipulowanie kojarzy mi się negatywnie. Natomiast sterowanie to po prostu działanie w celu osiągnięcia jakiegoś efektu... Jeśli np. mam ochotę iść z przyjacielem na kręgle - to mogę go o to poprosić, i jeśli akurat będzie miał czas, to wtedy sobie pójdziemy i pogramy ;) Cel zostanie osiągnięty, a w moim działaniu (sterowaniu) nie było przecież żadnej manipulacji...

    Natomiast w odniesieniu do przedmiotów oba określenia według mnie oznaczają mniej więcej to samo... Na przykład w samochodzie lubię manipulować dźwignią zmiany biegów ;)

    A gdyby Pan miał ochotę kiedyś porozmawiać na temat Boga, nawrócenia i tym podobnych spraw, to zapraszam do kontaktu (mogę nie odpowiadać zbyt szybko, bo czasem zaglądam tu nawet rzadziej niż raz na tydzień).
  • @Ciemnogrodzianin
    Wie pan, "manipulować" i "sterować" to dwa końce tego samego kija. Wszystko zależy od uczciwości i intencji. Kossecki jest sekowany przez establiszment w Polsce, gdyż jego wiedza nie tylko pozwala na efektywniejsze sterowanie państwem i społeczeństwem dla dobra narodu, ale również na łatwe i szybkie odkrywanie stosowanych przez establiszment manipulacji w celu pasożytowania na narodzie. Socjocybernetyka to narzędzie. W rękach prawego człowieka, to prometeizm. W rękach łotra, to diabolizm.

    Apropos Boga. Ja mam podejście socjobiologiczne do życia. Boga nie ma. Życie na Ziemi powstało od bakterii. A kura jest tylko sposobem jaja na zrobiebie drugiego jaja. Rozumie pan?

    Ja jestem tylko chwilą na tym świecie, śmiertelnym nosicielem genomu, który mogę (ale nie muszę) przekazać dalej w łańcuchu kolejnych narodzin, kolejnego nosiciela genomu, aż do końca trwania mojej linii mojego ludzkiego gatunku. Nic więcej nie ma, oprócz mojego skromnego wkładu w cywilizację i świadomość mojego narodu poprzez pisanie tego bloga dla potomnych.
  • @Demaskator.
    O jajku rozumiem, fajne ;)
    O Bogu - nie ;)
    To jest oczywiście najprawdopodobniej całkowita prawda, że Boga nie ma, tylko... skąd to wiadomo?
  • @Ciemnogrodzianin
    "że Boga nie ma" - nie ma dowodów, że go nie ma. I to jest najfajniejsze, bo możemy się rozwijać i poszukiwać.

    Ale, że Turkita nie ma, też nie ma dowodów, że go nie ma. Zatem, czy wierzy pan w Turkita?

    Pozdrawiam ;-)
  • @Demaskator.
    Oczywiście, że poszukiwanie jest dobre ;)

    A co do Turkita - czy to jakiś rodzaj "czajniczka Russela"?
    Na razie nie wiem nic na jego temat ;)
  • @Ciemnogrodzianin
    Turkita sam wymyśliłem na potrzeby tej dyskusji z panem ;-)

    Nic nie wiem albo zapomniałem o "czajniczku Russela", proszę przypomnieć.
  • @Demaskator.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella

    Przypuszczam zatem, że ten Turkit to właśnie to kolejny uczeń z sympatycznej klasy Latających Potworów ;)
  • @Ciemnogrodzianin
    Aha...
    Miałem to napisać już poprzednio ;)
    Dla mnie kluczowa kwestia to osobiste doświadczenie Boga :)
    Przyjmijmy na chwilę, że Bóg jest tylko takim rodzajem "czajniczka Russela", czyli kimś, kto sobie gdzieś tam "jest" albo i "nie jest" - jeśli nie ma on wpływu, na to, co się dzieje w świecie, to sama kwestia Jego istnienia lub nieistnienia nie jest aż tak ważna :)

    Natomiast jeśli jest tak, że może on mieć wpływ na moje życie, że wiele rzeczy może dzięki mojemu kontaktowi z nim wyglądać lepiej, to wtedy kwestia Jego istnienia robi się ważna ;) Bo jeśli by Go nie było, to wtedy mogę stracić wszystko to, co na kontakcie z nim mógłbym zyskać, gdyby jednak był :)

    To moje rozumowanie jest chyba trochę oparte o słynny "zakład Pascala"...

    No, i na razie nie wiem, co więcej napisać, muszę już kończyć na dziś ;)
    Pozdrawiam!
  • @Ciemnogrodzianin
    Dokładnie tak, idealnie do Turkita, latających potworów i czajniczka oczywiście (wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej nie czytałem o tym czajniczku - dzięki!), pasują tu rozważania z logiki:
    Argumentum ad ignorantiam (łac. argument odwołujący się do niewiedzy, czyt. argumentum ad ignorancjam) – pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant uznaje za dowód prawdziwości swojej tezy fakt, że jego oponent nie potrafi uzasadnić tezy przeciwnej. Jest to błąd logiczny polegający na niewzięciu pod uwagę, że brak dowodów prawdziwości jakiejś tezy nie implikuje jej fałszywości.

    Przykłady:
    To oczywiste, że Bóg istnieje - czy jesteś w stanie udowodnić jego nieistnienie?
    To oczywiste, że Bóg nie istnieje - czy jesteś w stanie udowodnić jego istnienie?
    To oczywiste, że latający czajniczek Russella istnieje - czy jesteś w stanie udowodnić jego nieistnienie?
    To oczywiste, że latający czajniczek Russella nie istnieje - czy jesteś w stanie udowodnić jego istnienie?
    Nie popełniłem tego przestępstwa - przecież nikt mi niczego nie udowodnił.
    To oczywiste, że jesteś winny - czy potrafisz udowodnić, że jest inaczej?
  • @Ciemnogrodzianin
    Pascal postawił po prostu konie przed wozem, czyli błędnie, absurdalnie skonstruował problem. Tak na marginesie robią zwykle kobiety, robią często problem, którego nie ma, czyli że tylko one go "widzą" ;-)

    Krytyka tej psudogry Pascala jest dobrze przedstawiona tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Pascala

    To czego pan dotyka, to sfera emocjonalna człowieka i jednocześnie bardzo indywidualna. Ja się absolutnie zgadzam z tym, iż jeśli ktoś potrzebuje wierzyć w Turkita, czajniczek, czy innego Boga, i to mu bardzo pomaga w utrzymaniu zdrowia psychicznego, to ja zalecam i polecam ;-)

    Ale nie można robić z tych intymnych i bardzo indywidualnych spraw, publicznego terroru dla wszystkich, jak to robią religie i polscy katolicy chcą robić, przynajmniej większość chce.

    Pozdrawiam ;-)
  • Więcej o Piłsudskim napisał teraz Henryk Pająk:
    W niewoli mitu PIŁSUDYZMU. Henryk Pająk
    Dalej będzie fragment książki Henryka Pająka pt: „Ponura prawda o Piłsudskim. Źródło: Polonica

    Ja jednak nie zauwam tendencyjnosci w tym tekscie o Pilsudskim ! Mitologia o towarzyszu Ziuku kwitnie ! Fakty: likwidacja armii i lotnictwa, ucieczka z pola walki, zabicie dwu wybitnych generalow, odsuniecie Hallera i marginalizacja Dmowskiego, innowierstwo, awantura kijowska, kokietowanie Litwy, zaniedbanie granic zachodnich i plebiscytow, zamach stanu, demonizowanie kadrowki, potrojna agenturalnosc, dopuszcenie zydostwa et cetera ! Pajak opisal to dokladnie! Smierdzi mi ten socjalistyczny tramwaj i "przystanek niepodleglosc" plus hitlerowska warta na Wawelu !!!...

    A oto ten fragment:
    Zdrajca żydowskiego pochodzenia Józef Piłsudski

    Skala mitologizacji Piłsudskiego daje się porównać z sakralizacją Generalissimusa Stalina, geniusza ludzkości, ojca narodów. Obrzydliwie zmitologizowany Piłsudski i jego synonim – piłsudczyzna, przetrwały legendę Stalina o pół wieku, kiedy to Chruszczow zdetronizował tego ludobójcę na XX zjeździe KPZR, natomiast Piłsudski przeciwnie – żyje do dziś, coraz bardziej monumentalny, coraz ordynarniej zakłamywany jako rzekomy „twórca” Polski Odrodzonej, czego dowodem były kolejne obchody rocznicy odzyskania niepodległości – 11 listopada 2004 roku. Posypały się wtedy formułki: „geniusz”, „twórca Polski Odrodzonej”, „marszałek”.



    Szczytem zakłamania była np. publikacja w „Naszej Polsce” (9 XI 04), gdzie niejaki T. Trautsolt (!), tak oto opluł Romana Dmowskiego i Narodową Demokrację:

    W przeciwieństwie do programu Narodowej Demokracji, która głosząc hasło lojalizmu wobec carskiej Rosji dążyła jedynie do utworzenia w granicach rosyjskiego imperium pozornie autonomicznej polskiej enklawy, Piłsudski zmierzał do wywalczenia wolnego od obcej supremacji niepodległego państwa.

    To właśnie Piłsudski zawsze, swoim umysłem prowincjonalnego hreczkosicja wybiegał do „Polski” okrojonej wyłącznie z ziem zaboru rosyjskiego, bo jako agent Austrii i Niemiec nie śmiał nawet pomyśleć o uszczknięciu nawet kawałeczka ich zaborów!’



    Piłsudski i piłsudyzm były nieszczęściem dla Polski odrodzonej po 123 latach niewoli. Wystarczyło dziewiętnaście lat wolności – i znów niewola, a niewiele brakowało, by ta wolność potrwała zaledwie dwa lata – gdyby generał Rozwadowski, generał Haller, generał Zagórski i generał Sikorski nie uratowali Polski w dniach 13-16 sierpnia 1920 roku, kiedy Piłsudski uciekł do swojej konkubiny Aleksandry Szczerbińskiej i swoich z nią nieślubnych córek – gdy decydowały się losy Warszawy, Polski, a także losy Europy całego XX wieku.

    Zadaniem tej pracy jest wykazanie jednym, że – wbrew zakłamanej polskojęzycznej historiografii, Piłsudski i jego kompani oraz kontynuatorzy doprowadzili do upadku Drugiej Rzeczypospolitej swoją masońsko-syjonistyczną agenturalnością połączoną z głupotą „chłopców Komendanta”.

    Pisanie o Piłsudskim nie jest jałowym nurzaniem się w przebrzmiałej przeszłości. W bagnie „polskiej głupoty” (Czesław Miłosz, żydomason pochowany na Skałce); polskich złudzeń, albo na odwrót – polskiego tryumfalizmu. Jest to wędrówka do źródeł przeszłych, a także obecnych nieszczęść naszego narodu i nieistniejącego już państwa – guberni, dystryktu Unii Europejskiej.



    1. „Braci Wielkopolan od razu wykreśliłem ze swojego rachunku”.

    Dramat Polski Odrodzonej rozpoczął się dokładnie z chwilą dojścia Piłsudskiego do władzy. On i jego kamaryla, legionowi pastuszkowie w generalskich mundurach, doprowadzili do ponownej anihilacji Polski przez dwa straszliwe totalitaryzmy – niemiecki i bolszewicki. Trzeci etap tej samej ciągłości ideowej i programowej piłsudczyzny, to piąty rozbiór Polski dokonany przez ich pogrobowców, ich wnuków i prawnuków.

    Początek agenturalnej, terrorystycznej, w istocie mafijnej kariery Piłsudskiego, był „odpryskowym” skutkiem zaplanowanego przez żydowskich „rewolucyjnych demokratów” zamachu na cara Aleksandra III w marcu 1887 roku. Wśród spiskowców znajdował się przyjaciel Piłsudskiego – Aleksander Ulianow, starszy brat późniejszego ludobójcy żydomasona Włodzimierza Blanka-Ulianowa pseudonim „Lenin”. Wtajemniczonym w przygotowania do zamachu był starszy brat Józefa Piłsudskiego – Bronisław, który rzekomo miał przygotowywać ładunek wybuchowy . Został skazany na 15 lat zesłania na Sachalin.



    Na krótko przed swoją śmiercią, Piłsudski wypowiedział słowa, w których megalomania ścigała się z pogardą do Polski i Polaków.

    Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę Go prosił, żeby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi2.

    Dwudziestoletni Józef Piłsudski nic nie wiedział o przygotowaniach do zamachu – nic mu o tym nie wyszeptał ani Aleksander Ulianow, ani brat Bronisław – w każdym razie tego mu na procesie nie udowodniono. „Profilaktycznie”, dla odstraszenia innych amatorów terroryzmu, a także za winy brata, skazano Józefa Piłsudskiego, wówczas studenta uniwersytetu w Charkowie, na pięć lat łagodnego zesłania do Tunki – 200 kilometrów na południe od Irkucka. Nie było to zesłanie o zaostrzonym rygorze, skazanie na katorżnicza pracę. Wraz z innymi „rewolucyjnymi demokratami” (niemal wyłącznie żydowskiego pochodzenia), mógł polować, dowolnie się wałkonić, dyskutować, rozmyślać, a przede wszystkim intensywnie doszkalać się w przyszłej robocie terrorystyczno-rewolucyjnej i lekturach Marksa.



    W samej definicji socjalistów jako „rewolucyjnych demokratów” tkwiło niusuwalne oszustwo semantyczne. Słowa „rewolucja” i „demokracja” wykluczają się wzajemnie, są ogniem i wodą. F. Eger w głośnej prawie 100 lat temu książce Żydzi i masoni we wspólnej pracy, wydanej w 1908 roku, już wtedy zwraca uwagę na fałsz ukryty w samej nazwie „Polskiej Partii Socjalistycznej”:



    gdyż co jest socjalistycznem, międzynarodowem i kosmopolitycznem, nie może być narodowem (s. 221).



    1. Nic brak głosów, że Bronisław tylko „wiedział a nic powiedział” – zgodnie z sakramentalną formułką powojennego NKWD i UB, mocą której obligatoryjnie „leciało” pięć lat więzienia za to właśnie: „wiedział, a nic powiedział”.

    2. Pobóg-Malinowski: Najnowsza Historia Polityczna Polski, II, s. 762.

    Dodajmy – nie może także być czymś demokratycznym.

    Podobny fałsz semantyczny dostrzegał ten autor w „socjalnej demokracji”, dzisiejszej wszechobecnej socjaldemokracji, szyldzie zastępującym skompromitowany żydokomunizm, zwłaszcza w wersji żydobolszewickiej.

    Z kolei rosyjski myśliciel Mikołaj Bierdiajew w swej Fiłosofii nierawienstwa, wykazuje absurdalność i fałsz głoszonej idei:

    Duch rewolucji, duch ludzi rewolucji nienawidzi i niszczy wszelką genialność i świętość, opętany jest ciemnością zawiści do wielkich i wielkości (…) Rewolucja nigdy nie była i nigdy być nie może duchową i religijną. Wszelka rewolucja, z samej swej natury, jest anty-religijna (…) Rewolucjonizm jest zawsze zerwaniem łączności między dziećmi i rodzicami, jest zaparciem się ojcostwa — apostazją (…) Uczucie miłości, akty budowy, porywy twórcze nigdy rewolucjom nie przyświecają…

    Bierdiajew szyderczo wypomina rosyjskim socjalistom-rewolucjonistom:

    Wielu was przeraziło się, gdy od dawna przez was przygotowana rewolucja socjalna poczęła was tępić. Nawet zaczęliście mówić o potrzebie i pożyteczności religii, którą zawsze odrzucaliście, zaczęliście się zwracać do Kościoła, zawsze przez was nienawidzonego.



    I dalej:

    Tak jeszcze niedawno dowodziliście, że naród może istnieć bez wiary, bez świątyń, bez boskiego życia, że mu wystarczają dobra materialne i racjonalne, powszechna oświata.

    A ileż to kłamstwa zawierał wasz światopogląd: kłamstwem był wasz stosunek do państwa, do nacjonalizmu (…) lecz najpierwszem i najstraszniejszem kłamstwem był wasz brak wiary i bezbożność. Wasze tępe pragnienie równości, było unicestwieniem bytu i wielkich jego bogactw – to była żądza odarcia, ograbienia świata Bożego i zniszczenia wszelkiego majestatu na świecie…



    Duch niebytu wami kieruje, a królestwo bolszewizmu jest granicą waszych dróg (…) Wyście nigdy nie lubili twórczości, bo twórczość jest arystokratyczną. Wyście dobrze o tym wiedzieli i gdy rozpocznie się epoka twórczości, gdy wybije godzina prawdziwego odrodzenia – będziecie odrzuceni jako bezwartościowość, jako duchowe trupy.



    Józef Piłsudski na procesie Aleksandra Ulianowa zeznawał jako świadek, a nie jako oskarżony. Ulianow liczył na łagodzące zeznania Piłsudskiego. To nie uchroniło go od szubienicy, a Piłsudskiego od pięciu lat Irkucka.

    Zwróćmy uwagę na koneksje młodego Piłsudskiego. Znalazł się w oku cyklonu, w bezpośrednim, przyjacielskim towarzystwie krwawych terrorystów, owych „rewolucyjnych demokratów”. Samo zestawienie obok siebie tych dwóch słów jest kpiną z ich semantyki: rewolucyjni burzyciele, zamachowcy, ale demokratyczni! Słowo „rewolucja” należało do stałych zaklęć Piłsudskiego. W Pismach zebranych czytamy: Ze specjalną więc ciekawością czytałem to, co mogłem dostać o rewolucji francuskiej (…) by tam, zachwycony zapałem i zajadłością rewolucyjną (…)

    1. Cytaty pochodzą z książki hrabiego Józefa Tyszkiewicza: EURAZJA, Warszawa 1928.



    Powrócił z Syberii do Wilna w aureoli patriotycznego zesłańca, a przy tym przesiąknięty socjalistycznymi utopiami, rewolucyjnym materialistycznym marksizmem, antyreligijnością przenikającą marksizm u samych jego burzycielskich podstaw.



    Bez szerszego omówienia tych marksistowskich inicjacji, nie można zrozumieć postaw, przekonań, metod walki Piłsudskiego, jego stosunku do Polski, do prawdziwej demokracji, którą jako późniejszy dyktator deptał, niszczył brutalnie i krwawo.



    Czyżby?! – wykrzyknie niejeden Czytelnik wyedukowany przez polskojęzyczną historiografię międzywojnia, PRL i PRL-bis, od Szymona Askenazego, poprzez jego kontynuatorów międzywojennych i powojennych, takich jak A. Garlicki, A. Paczkowski, Tazbir, J. Tomaszewski, Ż. Kormanowa i jej uczniowie – Szechter-Michnik i J. Kuroń.

    Z legendy o wielkim patriocie i wodzu na wskroś religijnym, wyłoni się prawda o starannie maskowanej bezreligijności Piłsudskiego, jego bezwyznaniowości. Jestem bezwyznaniowcem, wyznał Piłsudski w rozmowie z generałem Józefem Hallerem1.



    Piłsudski osobiście spotykał się z „Leninem”. Mekką rewolucyjnych, marksistowskich fanatyków-rewolucjonistów był wtedy Zurych. Lenin i jego żydowscy kamraci, jak też Piłsudski i jego „socjalistyczni” towarzysze kilkakrotnie przebywali w Zurychu, ale nie udało się dotąd ustalić, że obydwie te mafie przebywały tam w tym samym czasie. Piłsudski był tam m.in. w okresie marca i kwietnia 1914 roku, kiedy wojna już wisiała na włosku, zadecydowana przez światowe żydowskie centra finansowo-gospodarcze, ale Lenin przebywał tam chyba w miesiącach późniejszych

    jeszcze w czasach gimnazjalnych, w tajnym socjalistycznym kółku „Spójnia” – jak pisze piłsudczykowski hagiograf Pobóg-Malinowski w książce J. Piłsudski, namiętnie rozprawiał nasz przyszły „Odnowiciel Polski” o pochodzeniu człowieka, o stosunku do Boga, do wszechświata; że religia potrzebna jest tylko osobnikom ograniczonym, prostym, „bez rozumu i wykształcenia”; że jest tylko postrachem dla maluczkich. Zastanawiano się także nad istotą moralności.



    I właśnie na zesłaniu dokonała się ostateczna alienacja religijna Piłsudskiego3. Etapy i przejawy tej alienacji drobiazgowo omawia ks. J. Warszawski. Powrócimy do tego tematu w kontekście „religijności” Piłsudskiego. Tu zatrzymajmy się przy jego fascynacjach marksizmem, darwinizmem, „walką klas”. Zaczęło się to na kanwie programowego, religijnego nihilizmu szalejącego wśród twórców i działaczy socjalistycznych w Rosji i w zaborze rosyjskim, przeszczepionego z zachodniej Europy, wreszcie w programie jawnie antykatolickiej „Polskiej” Partii Socjalistycznej.



    1. Zob: Pamiętniki gen. J. Hallera.

    2. Dokładniej rozważa to ksiądz Józef Warszawski w książce: Piłsudski a religia, wydanej w 1999 roku.

    3. Kronika jego życia obfituje w liczne jego uczestnictwa, już jako „Naczelnika Państwa”, w Mszach św. z okazji różnych uroczystości. No cóż, nieobecność „Naczelnika” byłaby publicznym szokiem!

    Na zesłaniu znalazł idealne warunki do ukończenia socjal-rewolucyjnego uniwersytetu. Wykładowców i bojowników miał obok siebie. Nieprzeciętnych, wręcz wybitnych.



    Na osobiste fascynacje Piłsudskiego naprowadza nas jego druga żona, była rewolucjonistka i terrorystka, zarazem późniejsza kochanka i wreszcie żona Piłsudskiego – Aleksandra Szczerbińska-Piłsudska w jej Wspomnieniach, spisanych już na klęskowej emigracji w Londynie. Na czołowym miejscu wśród preceptorów młodego „Ziuka” wymienia Bronisława Szwarce (1834-1904):



    Szwarce miał duży wpływ na kształtowanie młodego, dwudziestoletniego Ziuka (pseudonim Piłsudskiego – H.P.). Obaj bezdomni odbywali na dalekiej północy długie rozmowy i dyskusje. Przyjaźń ich przetrwała wiele lat i po powrocie do Polski widywali się nieraz we Lwowie.



    Sięgnijmy wiec do biogramu towarzysza Szwarce. W Słowniku Historii Polski wydanym w 1969 roku, możemy się dowiedzieć, że Szwarce to właśnie „rewolucyjny demokrata” (!), urodzony we Francji (dodajmy „antysemicko” – Żyd). Do „Polski”, czyli do zaboru austriackiego i rosyjskiego przybył w 1858 roku i z miejsca zabrał się do montowania powstania zwanego później styczniowym – żydo-masońskiej prowokacji utopionej we krwi dziesiątków tysięcy najszlachetniejszej młodzieży obydwu zaborów.



    Szwarce utworzył organizację „czerwonych”, tzw. Centralny Komitet Narodowy – skupisko prowokatorów rewolucyjnych, przezwane obozem „czerwonych” dla odróżnienia od obozu „białych”. „Czerwoni” ogłosili się w 1863 roku „Rządem Narodowym” i sprowokowali wybuch powstania styczniowego, którego ostatni przywódca – R. Traugutt został ujęty w wyniku zdrady Żyda i powieszony.



    Z takim to kombatantem „niepodległościowym” Piłsudski dokształcał się na zesłaniu. Mieli pod dostatkiem czasu i swobody. Nauka nie poszła w las.

    Ze studium Ryszarda Zielińskiego: O Piłsudskim i ruchu socjalistycznym, poznajemy innych wybitnych preceptorów młodego „Ziuka”. Odrębną grupę stanowili popowstaniowi żandarmi z 1863 roku. Byli to osobnicy przemocą wymuszający pomoc dla powstańców, ochoczo wykonujący wtedy wyroki śmierci na dezerterach i nieposłusznych włościanach, nawet na szlachcie. Ich nie obejmowały kolejne amnestie carskie. Byli dożywotnimi zesłańcami.

    Odrębne miejsce zajmuje Stanisław Landy i jego rodzina – socjaliści z bliskiego otoczenia Ludwika Waryńskiego i późniejszych „proletariatczyków”.



    Pokolenie autora w czasach uczniowskich musiało wkuwać życiorys Waryńskiego na pamięć jako warunek egzaminu z „historii Polski”. Współczesnemu Czytelnikowi oszczędzimy szczegółów. Godzi się w skrócie przedstawić tego giganta, prekursora socjal-terroryzmu choćby po to, by wyjaśnić dlaczego wciąż jeszcze mamy tyle ulic imienia tego żydowskiego’ burzyciela Polski przedwojennej.



    L. Waryński (1856-1889) to założyciel „I Proletariatu”. Działalność terrorystyczną rozpoczął od kółek socjalistycznych. W 1887 roku przy udziale Waryńskiego opracowano w Warszawie pierwszy program socjalistów „polskich” – tak zwany program brukselski. Tuż po założeniu „I Proletariatu” został aresztowany i skazany na 16 lat zesłania.

    Waryński należał do wyjątkowych uświadamiaczy młodego „Ziuka”. Piłsudski pisał o nim z szacunkiem nawet w Pismach zbiorowych, choć ludobójczy dorobek terrorystów-prekursorów był już znany z wyczynów rewolucji żydobolszewickiej 1917 roku.



    W zesłańczym otoczeniu Piłsudskiego znalazła się więc elita „rewolucyjnych demokratów” polskich i rosyjskich, w ogromnej większości żydowskiego pochodzenia. To zażydzenie nigdy ani nie przeszkadzało Piłsudskiemu, ani nie dawało mu nic do myślenia, np. pytania: dlaczego niemal sami Żydzi przewodzą walce o „narodowe i socjalne” wyzwolenie gojów polskich i rosyjskich?

    Wszystkich programowo łączył destrukcyjny, terrorystyczny rewolucjonizm, a w sferze ideowo-moralnej – nieprzejednana wrogość do wszelkich religii, głównie do Kościoła katolickiego i Cerkwi prawosławnej.

    Do judaizmu – broń Boże! Tabu!



    W Małej Encyklopedii Religioznawstwa Marksistowskiego (W-wa 1970), tychże „rewolucyjnych demokratów” definiowano jako bojowników zmierzających do upowszechnienia w społeczeństwie światopoglądu materialistycznego i ateistycznego:

    Rewolucyjni demokraci przenosili na swój ojczysty grunt argumenty antyreligijne i koncepcje religioznawcze powstałe wcześniej na zachodzie (…) Ich krytyka religii związana była bezpośrednio z zadaniami walki rewolucyjnej ludu o wyzwolenie społeczne i narodowe.



    Nie ma tu ani jednego słowa prawdy. „Rewolucyjni demokraci” mieli „w nosie”‘ troskę o byt „ludu pracującego”, a hasełka wyzwolenia narodowego były jedynie przynętą dla patriotycznej młodzieży polskiej, prowokowanej już od powstania Listopadowego w 1830 roku i Styczniowego z 1863 roku.

    Kiedy powstał ten wojujący marksistowski ateizm pod szyldem „rewolucyjnego demokratyzmu”? Wspomniany Słownik wyjaśniał:

    Za datę narodzin polskiego marksistowskiego ateizmu można przyjąć rok 1882, datę powstania Wielkiego Proletariatu, pierwszej polskiej rewolucyjnej partii robotniczej, założonej przez Ludwika Waryńskiego.

    I znów – ani słowa prawdy, włącznie z przybranym nazwiskiem Waryńskiego. Nie była to „polska” partia, tylko agentura europejskiego syjonizmu i skodyfikowanego już przez Marksa – Engelsa żydokomunizmu, jako dwóch pozornie antagonistycznych kierunków walki o emancypację europejskiego żydostwa.



    1. Prawdziwe nazwisko Kofler. Zob.: ks. J. Warszawski, cytuje z Who’s in Europę z 1972 roku.

    Oprócz nauk bezpośrednich pobieranych od terrorystów-zesłańców, jeszcze większy wpływ na młodego „Ziuka” miały rewolucyjne lektury. Piłsudski czytał namiętnie prace Marksa, Spencera, Bakunina, Rylejewa, Bestużewa, Radiszczewa, Hercena.



    Rylejew i Bestużew, przyjaciele Mickiewicza, byli zauroczeni wierszami najwybitniejszego rosyjskiego ateisty Aleksandra Radiszczewa. W swoich utworach nazywał on religię „stugłową hydrą o obłudnym uśmiechu”, skąd już tylko krok do leninowskiego „opium dla ludu”. Mickiewicz okazał się hermetyczny na nihilizm Radiszewa – był zbyt mądry, miał wystarczająco krzepką formację duchową, religijną, patriotyczną. Piłsudski był niedoukiem żądnym władzy i sławy, a wszystko co burzycielskie, lgnęło w jego świadomości na zawsze.

    Czytał też Hercena. Wymieniał go w swych Pismach z uznaniem. A był to przecież filozof materialistyczny.

    A co z Marksem? Piłsudski w Pismach (t. II, s. 51) deklarował:

    W każdym razie – lektura ta pogłębiła znacznie moje poglądy na społeczeństwo i bezwiednie zacząłem ulegać wpływowi logicznie zbudowanej koncepcji Marksa.

    W redagowanym przez siebie „Robotniku” wychwalał Marksa jako myśliciela, któremu moglibyśmy podać rękę dla wspólnej z nim (z caratem – H.P.) walki.



    I nie wypierał się wpływu Marksa na jego poglądy, choć mógł go przynajmniej przemilczeć:

    umiałem zawsze odróżnić wielkość pracy samego Marksa.

    Przyznawał, że popularyzacja teorii Marksa była dla niego w pewnym okresie życia niemal codziennością.

    Inaczej mówiąc – był propagatorem marksizmu, a ideowe credo „polskiego” marksizmu określił jako rolę obrońcy Zachodu od zaborczego i reakcyjnego caratu.

    Ksiądz J. Warszawski powołuje się na szwajcarskiego autora, który oceniając przebywających w Szwajcarii rewolucyjnych wywrotowców-nihilistów stwierdzał, że w socjalistycznym odłamie tych terrorystów bardzo często nie odróżniano Polaków od rosyjskich nihilistów. Byli to w istocie – beznarodowcy, kosmopolici, internacjonałowie. Od żydobolszewików „Lenina” i Bronsteina vel „Trockiego” będzie ich dzielić tylko kamuflaż rzekomej walki o „wyzwolenia narodowe”. Bolszewicy odrzucą go jako zbędny już balast. Róża Luksemburg będzie kategorycznie odmawiać Polsce i Polakom prawa do państwowego bytu. Ich celem stanie się rewolucja europejska, potem światowa.

    Będą czekali długo, aż się doczekają – Unii Europejskiej. Rząd Światowy już istnieje i okupuje zdalnie, Państwo Światowe już blisko…



    W skrócie: tragiczna w skutkach inicjacja dwudziestoletniego „Ziuka” odbywa się w warunkach całkowitej sterylizacji z tego, co wyniósł z Zułowa, z postaw rodziców, katolickiego otoczenia. Do Wilna wróci bezwyznaniowy socjal-rewolucjonista-internacjonał. Takim pozostanie do końca życia, z różnymi stopniami i sposobami kamuflażu swej bezwyznaniowości, bezreligijności, aż po śmierć bez spowiedzi…

    Upłynął zaledwie rok od powrotu Piłsudskiego z zesłania, kiedy stał się członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej i od razu członkiem jej Komitetu Centralnego. Skąd ten błyskawiczny awans?



    PPS powstała jesienią 1892 roku w Paryżu, z inicjatywy bogatego, rzekomo zasymilowanego Żyda Stanisława Mendelsona1. Na zjeździe polskich, a raczej polskojęzycznych emigrantów, w którym uczestniczyli także ludzie z tzw. „opozycji patriotycznej w kraju”2 powołano tzw. „Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich„. Stał się on zalążkiem właściwej PPS. Socjalizm jako ideologia buszował już od dawna po Europie. W ramach dalekosiężnych planów żydostwa europejskiego, zmierzał do wywołania wojny europejskiej, a przez nią zniszczenia Rosji.



    Program ZZSP opracował Mendelson. Nie było tam Piłsudskiego, byli natomiast obecni dwaj Grabscy: Władysław i Stanisław, którzy odegrali potem ważne role w działalności PPS, a po 1920 roku – w kolejnych rządach. Był też obecny na tym zjeździe założycielskim inny wpływowy potem socjalista – Zygmunt Balicki, wtedy członek Stronnictwa Postępowo-Demokratycznego. Stronnictwo to zostało założone przez polsko-rosyjskich socjalistów-masonów (Balicki także był masonem). Jego założycielami byli wolnomularz z loży „Prawda” – Aleksander Lednicki oraz Aleksander Świętochowski. W 1905 roku w moskiewskim mieszkaniu Lednickiego odbył się zjazd tego żydomasońskiego Stronnictwa, oczywiście „postępowego” i oczywiście „demokratycznego”, z udziałem Balickiego, M. Zdziechowskiego, S. Kempnera, Jana Harusewicza. Rosyjskich „postępowców” i „demokratów” reprezentowali m.in. Paweł Milukow (potem masoński minister w rządzie żydomasona Kiereńskiego), Dymitr Szachowski i prof. D. Anuczkin. Sami Żydzi.



    Tak oto „postępowcy”, „demokraci” rosyjscy i polscy mieszali się z socjalistami we wspólnym dziele, którego ostateczne oblicze poznano po rewolucji żydo-bolszewickiej 1917 roku, bowiem socjalistów, „demokratów” różniły od żydobolszewików tylko nazwy, ale kierunek był ten sam – zniszczenie Rosji, religii, duchowości – dokładnie tak, jak to wypunktował Bierdiajew.



    Socjalizm kiełkował jednak znacznie wcześniej, kiedy Piłsudski był jeszcze dzieckiem. Jego awangardą byli Żydzi. Chodziło o zrewoltowanie robotników zgodnie z „Manifestem Komunistycznym” Marksa. Najpierw wydawali ulotne broszury o charakterze ateistycznym i nihilistycznym. W 1878 roku założyli organ prasowy „Praca”. Dziennik ten przygotowywał grunt do rewoltowania robotników i kształcił przyszłych agitatorów.

    Z początkiem 1890 roku pojawia się drugie pismo pt. „Robotnik”, programowo szerzący ideały „walki klasowej”. Wokół redakcji „Robotnika” skupili się niemal sami Żydzi, deklarujący uroczyście, że ich celem jest socjalizm międzynarodowy.



    1. Spotyka się też pisownię nazwiska: Mcndclsohn.

    2. Tym krajem byty obszary zaboru rosyjskiego i austriackiego.

    Ps. Gdzie był Marszałek Józef Piłsudski 15 sierpnia 1920 roku? Kim byl Piłsudski ?

    Odpowiedz na pytania – 16 minuta 36 sekunda, ale warto wysluchac calosci nagrania, jest takze atak na Henryka Pająka ( Henryk Pająk wystąpił tylko raz na antenie RM: http://www.youtube.com/watch?v=bnpd8mBep-k ) i jego ksiazke „Ponura prawda o Pilsudskim”.



    Radio Maryja, autor: prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki, prof. dr hab. Józef Szaniawski,

    http://w712.wrzuta.pl/audio/2c6zRSfxWKs/unknown_artist_-_c_windows_desktop_16m36s.mp3

    http://w712.wrzuta.pl/audio/233HPmNqufS/unknown_artist_-_d_pulawy_-_pilsudcki.mp3



    Dodatek do dodatku:

    Puławy, Józef – Stefan Minkiewicz

    Działo się w mieście Puławach, dnia piętnastego sierpnia tysiąc dziewięćset dwudziestego roku

    o godzinie szóstej po południu. Stawił się osobiście, Stanisław Minkiewicz profesor mieszkaniec Puław, czterdzieści trzy lata liczący, w obecności Józefa Piłsudskiego, Naczelnika Państwa, i Wacława Kraszewskiego, rolnika, lat piećdziesiąt trzy liczącego, zamieszkałego w Osinach, i okazał nam dziecię płci męskiej, oświadczając, że takowe urodzone jest w Puławach, dwudziestego trzeciego marca ubiegłego roku, o godzinie dwunastej i pół po południu z jego slubnej małżonki Stefanii z Michałowskich, lat trzydzieści trzy liczącej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym, udzielonym w dniu dzisiejszym przez księdza Stanisława Gawta, nadane zostały imiona Józef-Stefan, a do Chrztu Świętego podawali: wyżej wspomniany, Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa, i Katarzyna Skrzywska; Zygmunt Skrzywski, starosta i Wanda Konopacka; Bohdan Prystor i Nina Skrzyńska, Tytus Jemielewski i Zofia Czarnocka.

    Akt ten stawającemu i świadkom przeczytany, przez Nas i przez obecnych podpisany został. Utrzymujący Akty Stanu Cywilnego, proboszcz parafii Puławskiej Ksiądz Józef Tuzun. Opóźnienie w sporządzeniu aktu nastąpiło z powodu zajęć służbowych .

    D. Stanisław Minkiewicz, ojciec. Świadkowie: (dwa podpisy nieczytelne),

    Podpis Naczelnika Państwa.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY