Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
85 postów 1055 komentarzy

Biologiczno-historyczna Socjologia Krytyczna

Demaskator. - Maciej P. Krzystek, socjolog niezależny. Absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego. Studiował również prawo, ekonomię oraz systemy automatyczne. Polski dysydent kulturowy, potomek rycerzy radwanitów herbu chorągwie.

Jak demaskowałem Ryszarda Oparę – fundatora Nowego Ekranu, cz. IV

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

(socjologiczne studium przypadku) Tłum. z obrazka: Zaufaj mi, jestem lekarzem

 

 Tak jak obiecałem w poprzednim odcinku, przedstawiam teraz polskie tłumaczenie fragmentów oryginalnego dokumentu sądowego dotyczącego sprawy Ryszarda Opary przed stanowym Sądem Najwyższym Nowej Południowej Walii w Sydnej. Oryginał angielski, który cały ma 39 stron formatu A4, został zamieszczony przez administrację sądową w sieci pod linkiem:
 
Ponieważ jest to wielostronicowy dokument, obszerny, a nie ma potrzeby zanudzać czytelnika każdym napisanym tam prawniczym wersem, przedstawię w skrócie o co w nim chodzi i podam fragmenty moim zdaniem najistotniejsze dla nas  z moim komentarzem w kolorze niebieskim.
 
Jest to tekst wyroku, w którym sąd nie przychyla się do apelacji powoda, którym jest Ryszard Opara, przeciwko decyzji Rady Medycznej w stanie NSW, która odmówiła przyznania praw wykonywania zawodu lekarza na podstawie ustawy o zawodzie lekarza. Sąd zasądził koszty procesowe i adwokackie od powoda i podtrzymał decyzję Rady o nie przyznawaniu prawa wykonywania zawodu lekarza Ryszardowi Oparze, który nie spełniał wymogów ani nie posiadał odpowiednich kwalifikacji aby takie prawo mogło być mu przyznane.
 
Str. 4
Ryszard Opara w okresie odbywania stażu specjalizacyjnego na anestezjologa od czerwca 1976 roku w Szpitalu w Warszawie był w stanie opuścić Polskę i kontynuować staż w szpitalu w Szwecji w czerwcu 1977 (Szpital Nacka), był też wcześniej w Malmo w czerwcu i lipcu 1975.
W czerwcu i lipcu 1978 wizytował w szpitalu w Diseldorfie, RFN– w tamtych latach paszporty wydawano bez większych ceregieli jedynie na teren krajów Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, czyli satelitów ZSRR. By dostać paszport do krajów Zachodu, czyli wrogiego politycznie obozu należało uzyskać zgodę urzędów specjalnych, jak Urząd Bezpieczeństwa lub być delegowanym przez Wojskowe Służby Informacyjne. Znamy wiele takich przypadków jak np. prof. Wolszczan (astrofizyk) chcąc dostać zgodę od UB na wyjazd szkoleniowy z uniwersytetu polskiego do innego uniwersytetu w USA musiał podpisać lojalkę i został Tajnym Współpracownikiem (TW) zobowiązującym się szpiegować i przesyłać raporty szpiegowskie do Warszawy. Dziś przyznaje, że był TW, ale nikogo nie skrzywdził- mówi.
 
Zatem w przypadku R. Opary musiało być adekwatnie, więc bloger „Polish Rider” pytał (08.12.2011; 21:34:25): „(...)Na tak zwanej Liście Wildsteina wyszczególniającej etatowych oficerów i tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa PRL widnieje nazwisko OPARA RYSZARD IPN BU 644/2367 Czy chodzi w tym przypadku o Pana, a jeśli tak, czy był Pan etatowym oficerem, czy zwykłym TW?”
Pytanie padło, ale odpowiedzi się wciąż nie doczekaliśmy. Jednak w tej mętnej wodzie nic na słowo brać nie można, tu potrzebujemy twardych dowodów, a takim dowodem na dobry początek naszej blogerskiej, społecznej, obywatelskiej lustracji mógłby być dokument IPN o statusie pokrzywdzonego. Takiego dokumentu jednak Opara nam jeszcze nie przedstawił. 
 
W czerwcu 1979 skończył egzaminem staż na anestezjologa w Warszawie i już w sierpniu 1979 opuścił znowu Polskę, by praktykować jako anestezjolog w szpitalu klinicznym w Wiedniu (Austria) do stycznia 1980r., skąd trafił do Sydnej, Australia.
„(...) Wyjechałem z Polski w sierpniu 1979r, na wycieczke PZMot i nie wrociłem. Z wojska zwolniłem sie w 1977r” napisał pod tekstem Przemówienie Pana Ryszarda Opary - właściciela Nowego Ekranu;Ryszard Opara 01.04.2011 21:57:16
 
Tu też jest zagadka, na jakiej wizie wpuszczono go do Australii. Polacy gromadzili się wtedy w obozach dla uchodźców, trzeba było przejść przesłuchanie i Czerwony Krzyż przyznawał im oenzetowski status uchodźcy politycznego lub humanitarnego, ale trzeba było wykazać, że jest się prześladowanym w Polsce przez reżim i że grozi utrata życia, wtedy z takim dokumentem w ręku, Polak włóczył się od ambasady do ambasady USA, Australii, Kanady w takim Wiedniu, czy Rzymie, czy Madrycie i przechodził kolejne przesłuchania, by otrzymać wizę uchodźcy. Ciekaw jestem jakich kłamstw użył Opara, by otrzymać taką wizę, skoro był byłym funkcjonariuszem reżimu PRL.
 
 
Str. 5
W roku w którym powód przyjechał do Australii obowiązywał system tymczasowych pozwoleń na praktykę lekarską wg ustawy o zawodzie lekarza z roku 1938, która nakładała na osoby z dyplomami medycznymi uzyskanymi poza anglosaskim systemem edukacyjnym, a starającymi się o pozwolenie na pracę w zawodzie lekarza w Australii, obowiązek zdania egzaminów 4., 5. i końcowego roku programu studiów medycznych wg Uniwersytetu Sydnej lub Uniwersytetu NSW– lekarze z Polski, których jest całkiem dużo w Sydnej, których ja znam obrali właśnie tę drogę, i dziś udanie i legalnie praktykują w zawodzie lekarza internisty, lekarza rodzinnego (choć w Polsce byli często specjalistami), ale są też i specjaliści (choć to wyjątki). Lecz Ryszard Opara wybrał inną drogę, na skróty – tak pewnie cwanie myślał.
 
Po przybyciu do Australii powód zaczął pracę w szpitalu sydnejskim jako obserwator, ale jego obowiązki były właściwie podobne do tych jakie pełni Resident Medical Officer (RMO), czasami jakie pełni Senior Resident Medical Officer.
 
Str. 6
 
Pracował na wielu różnych wydziałach pod nadzorem wielu różnych specjalistów. W styczniu 1981 uczestniczył w kursie z położnictwa i ginekologii, i od sierpnia 1981 był obserwatorem w szpitalu dla kobiet. Funkcjonował na zasadzie rejestracji tymczasowej, którą opisuje sekcja 21 w/w ustawy z obowiązkiem przystąpienia do całościowego egzaminu medycznego – po wyznaczonym okresie funkcjonowania jako praktykant -obserwator (nie lekarz, ale pełniący obowiązki lekarza pod nadzorem).
 
Str. 7
Przystąpił do egzaminu medycznego znanego pod nazwą A.M.E.C. we wrześniu 1981r., ale go nie zdał. Ten egzamin składał się z 3 części, testu z języka angielskiego, egzaminu przekrojowego z całej medycyny, i po ewentualnym zdaniu tych dwóch części kandydaci przystępowali do części trzeciej testującej ich wiedzę i zdolności kliniczne.
Pierwsze dwie części były testami z pytaniami wielokrotnego wyboru, z których tylko jedna odpowiedź była prawidłowa. Egzamin jest identyczny z tym jaki zdają australijscy studenci medycyny na końcu swoich studiów. Test składa się ze 150 pytań. W latach 1978- 1985 do egzaminu przystąpiło 845 kandydatów na lekarzy, w tym 100 lekarzy z obcych krajów. Zdało 543 spośród nich.
 
Str. 8
Powód ze 150 pytań, odpowiedział poprawnie na 76 z nich, by zdać trzeba było odpowiedzieć na 70%(na 105 pytań).Na 103. kandydatów zdających wtedy egzamin, 55. napisało poprawnie na więcej niż 105 pytań, 24. na więcej niż 90, 11. na więcej niż 80, 13. na mniej niż 79 pytań – wśród tych był również powód.
 
Wyniki z j. angielskiego otrzymały status “słabo(zdał)”. Wyniki z poszczególnych działów medycyny jak w kolejności: "Medycyna ogólna - 39, Chirurgia - 26, Położnictwo i Ginekologia – 11, Razem - 76. Niezdał".
 
Dnia 22. października 1981 r. (pomimo nie zdania egzaminu) powód wniósł podanie o rejestrację lekarską do Rady Medycznej NSW podpierając wniosek zebranymi na piśmie dobrymi opiniami kilku lekarzy, którzy byli jego opiekunami w szpitalu, kiedy był na statusie obserwatora w szpitalu w Parramacie.
 
Str.11
Od stycznia 1982 powód pozostawał bez zajęć w szpitalach i bez tymczasowego pozwolenia na terminowanie, aż do sierpnia 1982 gdzie uzyskał tymczasową rejestrację na rok na terminowanie na podstawie sekcji 21 w/w ustawy na bazie pobierania nauki podczas pracy jako kurs podyplomowy w Szpitalu Prince of Wales i Benkstown do stycznia 1983 r. Po czym otworzył prywatną praktykę i prowadził ją do końca roku 1984.
 
Dnia 22 stycznia 1982 r. powód wniósł ponowny wniosek do rady medycznej o rejestrację na podstawie sekcji 16 w/w ustawu jako tzw. rejestrację niekwalifikowaną. Rada odrzuciła wniosek jako nie spełniający wymogów ustawy. Rada poinformowała ponownie,że trzeba zdać egzamin w jego przypadku (dostępne są 3 podejścia), by ubiegać się o rejestrację i prawo do praktykowania jako lekarz.
 
Dnia 2. czerwca 1982 Rada Medyczna przyznała powodowi tymczasową rejestrację do 30. czerwca 1984 na dalsze terminowanie w szpitalu pod nadzorem, które miało prowadzić do ponownego przystąpienia do egzaminu lekarskiego. Kiedy datowany na 8. czerwca 1982 list od Rady z nową decyzją dotarł do powoda, ten za pomocą prawnika oprotestował ją.
 
Str.15
Dnia 1. września 1982 r. rada oświadczyła w obecności powoda, że podtrzymuje swoją wcześniejszą decyzję, że pozwala powodowi jedynie na terminowanie w szpitalu, jako praktykant do 30. czerwca 1984 r., po czym ma przystąpić on ponownie do egzaminu medycznego. Decyzję tę wysłano też stosownym formalnym listem do powoda: That letter attached a certificate certifying that the plaintiff was entitled to practise in a hospital in an appointment granted by the Intern Placement Committee until 30 June 1984. – ale Opara robił wszystko, by tego listu nie odebrać i udawał, że nie wie o co chodzi, i że nie ma sprawy.
 
 
Str. 18
Równolegle do powyższych wydarzeń, powód otrzymał pocztą we wrześniu 1982r. standardowy formularz statystyczny z biura Rady Medycznej rozsyłany do wszystkich, którzy kiedykolwiek mieli kontakt z Radą jako lekarze, czy kandydaci na lekarza, z nagłówkiem „"New South Wales Medical Board Authority to Practise as a Registered Practitioner until 30th September 1983" ze standardową formułką, że nie wpłacenie $70 w terminie może skutkować usunięciem z rejestru. – Opara więc zaczął opłacać te roczne składki rejestracyjne, których nie powinien opłacać, gdyż tymczasowy rejestr był mu przyznany tylko na terminowanie jako praktykant i tylko do 30 czerwca 1984r. Druk trafił do niego przez przypadek z masową pocztą. Ale on uznał, że skoro płaci, to rejestracja mu się należy, więc uznał autorytatywnie, sam przed sobą, że ma rejestrację jako lekarz.
 
Str. 19
Na przełomie luty/marzec 1983 r. powód po porzuceniu terminowania jako praktykant w Szpitalu Prince of Wales rozpoczął (samozwańczą i nielegalną) pracę jako lekarz internista (GP) najpierw dlaWestern Medical Services Pty Ltd, gdzie prowadzono serwis medyczny przez radio, Metropolitan Medical Services. i zaraz później założył prywatną praktykę z lekarzem medycyny, panem Balin przy 107 Pitt Street, Sydnej, ale wciąż nie przerywał pracy dorywczej w Metropolitan Medical Services i pracował tak aż do grudnia 1984. Jak sam stwierdził, oferował swój serwis pacjentom w ginekologii I połoznictwie; diagnostyce pediatrycznej, pomniejszej kosmetyce; ortopedii i ogólnej chirurgii; kardiologii i psychologicznej diagnozie i testach, ogólnej diagnostyce. Zastępował też lekarzy na urlopach w centrummedycznym, gdzie miewał do 12 pacjentów dziennie, nikt nie złożył skargi.
 
Str.21
W roku 1985 Sąd Rejonowy wszczął przeciwko powodowi postępowanie karne, gdyż w lutym 1984 Rada Medyczna dowiedziała się, że powód prowadzi nielegalną praktykę lekarską i wysłała do niego dwóch inspektorów. Inspektorzy poinformowali go, że łamie prawo i nie ma prawa pracować jako lekarz w Australii. Powód odpowiedział, że nie przyjmuje tego do wiadomości.
 
Str. 23
Wobec odmowy dostosowania się do nakazu inspektorów z Rady Medycznej, dnia 4. grudnia 1984 powód został aresztowany pod zarzutem:
On 4th December 1984 he was arrested and charged with an offence under s 42 of the Act. The charge alleged:
"That Richard Opara between the 1st of July, 1984 and 4th December, 1984, at Sydney in the State of New South Wales, being a person not registered under the Medical Practitioners Act 37 of 1983 did take a title which having regard to the circumstances in which it was so taken, is capable of being understood to indicate or is calculated to lead persons to infer that he is registered as a medical practitioner under the said Act."
 
[tłum.: Ryszard Opara pomiędzy 1.lipca, a 4. grudnia 1984r. w Sydnej w stanie Nowa Południowa Walia, będący osobą nie rejestrowaną wg nakazu ustawy o zawodzie lekarza nr 37 z 1983 r. przywłaszczył sobie tytuł, co znamionuje okoliczności świadomego wprowadzania w błąd publiczności o tym, że jest zarejestrowanym lekarzem wg mocy w/w ustawy.]
 
 
Dnia 28. maja 1985r. po wysłuchaniu wyjaśnień powoda, sędzia umorzyła postępowanie karne.
 
Str. 24
Powód pozostając bez rejestracji lekarskiej podjął pracę jako administrator w prywatnym szpitalu.
 
Str.28
Prof. Blacket, przewodniczący komisji egzaminacyjnej stwierdził, że „ standard edukacji medycznej w krajach za żelazną kurtyną, nie jest na poziomie oczekiwanym w krajach angielskojęzycznych. W Polsce jest może trochę lepiej, ale to wciąż dużo daleko do powiedzmy USA, RPA, czy Kanady”
 
Studia medyczne z Łodzi jakie odbył powód, nie są na poziomie akceptowalnym w Australii. Dlatego też egzamin z wiedzy medycznej jest obowiązkowy dla chcących praktykować medycynę w Australii.
 
Str. 39
Sąd zamyka posiedzenie, i nakazuje powodowi zapłacenie kosztów obrony.

 

Zatem jak widzimy, ten wybór drogi na skróty, drogo kosztował Oparę wysiłku i zapewne nerwów. Poszedł by na lokalne studia medyczne, zrobił tylko dwa ostatnie lata, jak inni w tamtym czasie robili, i kto wie... byłby dziś lekarzem.

Zapraszam do części V

KOMENTARZE

  • @autor
    "Na tak zwanej Liście Wildsteina wyszczególniającej etatowych oficerów i tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa PRL widnieje nazwisko OPARA RYSZARD IPN BU 644/2367 Czy chodzi w tym przypadku o Pana, a jeśli tak, czy był Pan etatowym oficerem, czy zwykłym TW?”
    Pytanie padło, ale odpowiedzi się wciąż nie doczekaliśmy. "


    "Oświadczenie Ryszarda Opary
    Oświadczam, że Nigdy nie byłem związany, nie współpracowałem ani nie współdziałałem, z żadnymi służbami specjalnymi. Mam czystą kartę w IPN. NIGDY nie łączyła mnie współpraca czy działalność agenturalna z ludźmi, których spotykałem podczas mojej rozległej działalności biznesowej w Kraju i za granicą, a którzy obecnie są identyfikowani z jakimiś służbami specjalnymi.
    Oświadczam jednocześnie, że nie ingeruję w politykę redakcyjną Nowego Ekranu.
    Ryszard Opara "

    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/14638,oswiadczenie-deklaracja


    "Sygnatura: IPN BU 644/2367
    Nazwisko: Opara
    Imię/imiona: Ryszard
    Jednostka: akta osobowe
    Nazwa bazy: KBW"

    "Zgodnie z zarządzeniem premiera z 24 czerwca 1965 roku Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego do końca 1965 r. uległ rozwiązaniu, a jego jednostki, przemianowane na oddziały Wojsk Obrony Wewnętrznej weszły w skład tworzącego się systemu Obrony Terytorium Kraju. Część jednostek weszła natomiast w skład Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW."

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Korpus_Bezpiecze%C5%84stwa_Wewn%C4%99trznego

    Ryszard Opara , ur. 28.06.1950

    Zwerbowano" go tuż przed rozwiązaniem formacji (KBW), gdy miał 15 lat??
  • @autor
    1978

    piszesz Pan bzdury.

    pod koniec epoki Gierka nie było trudno dostać paszport. parę razy dostałem, mimo że podpisałem to i owo z protestów antyrządowych. a może właśnie dlatego. w każdym razie jeździłem autostopem po Europie, spotykając wszędzie Polaków.

    - kupę Polaków pracowało na czarno w Europie Zachgodniej, przywożąc do kraju dolary (bardzo komunistom potrzebne, choć kapitalistyczne).

    - studentom o zapatrywaniach, że tak powiem, 'antysocjalistycznych' dawali chętnie, z nadzieją, że to podróż w jedną stronę.

    - oczywiście, jeśli wyczuli, że gościa łatwo zwerbować - to mieli pretekst. trudno by nie wykorzystywali. ale nie była to reguła.
  • Demolka?
    Krótka historyjka. Kilka lat temu w dużej polskiej firmie notowanej na giełdzie odbywały sie wybory przewodniczącego rady pracowników. Startowało kilku kandydatów. Jeden z nich, iksiński znalazł się na liście Wildsteina. Zamiast wycofać swoją kandydaturę lub wyprzeć się współpracy z SB, przeprowadził kampanię wyborczą pod hasłem - byłem tajnym współpracownikiem. Wygrał wybory !
  • @carcajou
    W roku 1969 wprowadzono w LWP zobowiazanie do sluzby wojskowej dla wszystkich absolwentow szkol wojskowych min 12 lat.

    Twierdzenie pana R Opary mija sie z prawda, poniewaz tego 12-letniego okresu w nijaki sposob nie dalo sie zmniejszyc.

    Ale sa kruczki prawne mowiace, ze zolnierz zawodowy LWP moze byc przeniesiony do rezerwy po 8-miu a nawet 6-ciu latach sluzby tracac oczywiscie wszelkie prawa emerytalne.

    Czyli pan R Opara mogl sie zwolnic z wojska dopiero w roku 1980-tym.

    W/w mogl byc dyscyplinarnie zwolnionym ale to byloby zbyt duzym ryzykiem bo zwykle konczylo sie to wyrokiem.

    Ale to nie jest koniec, poniewaz obowiazywaly wtedy twarde zasady, ze zolnierz zawodowy przeniesiony do rezerwy nie moze opuscic kraju przez nastepne 10 lat.

    Jezeli jednak chodzi o KBW to pomimo faktycznego rozwiazania tej formacji byla w W-wie jedna Jednostka Wojskowa tzw “zoltych beretow” /zolnierze w bryczesach i dlugich z cholewami butach z naszywkami na kolnierzykach/ ktora faktycznie pelnila do konca lat 70-tych role KBW.

    Nawet wjezdzajac do tej jednostki jeszcze w 1980-tym napis nab ramie potwierdzal jej przynaleznosc do KBW.

    Pamietam, kiedy bralem udzial w 1970 roku w przygotowaniu do defilady, ktora pozniej sie odbyla przed “Grobem Nieznanego Zolnierza” stacjonowalismy w tej jednostce i bylo dla mnie zaskoczeniem, bo wszyscy mowili o zolnierzach tam sluzacych “KABEWIACY”!

    Teraz rozumie dlaczego NATHANEL probowal wcisnac i przykleic jakies brudy do p. Joe Chala - bo chcial opisac zyciorys kogos innego.
  • @Pirx
    - kupę Polaków pracowało na czarno w Europie Zachgodniej, przywożąc do kraju dolary (bardzo komunistom potrzebne, choć kapitalistyczne).

    MARKI, Marki, MARKI panie Pirx!!!

    Cos sie panu pokrecilo? W Europie nie bylo dolarow.
  • Lata 70-te i wyjazdy na zachód
    Tak się składa, że jako student Politechniki Warszawskiej, co roku od 1974 do 1978 w okresie wakacyjnym jeździłem na tzw saksy do Szwecji. Pracowałem w fabrykach i knajpach, sprzedawałem tzw. obrazki jako "domokrążca" po domach. Dzieki tej ostatniej aktywnosci zjezdzilłem w tym okresie prawie całą Szwecję. Poznałem wielu różnych ludzi, uciekinierów, cwaniaków, przestępców ale i wielu uczciwych patriotów. Potwierdzam, rzeczywiscie bez wielkiego problemu można było wyjechać z Polski i zarabiać spore pieniądze na te czasy po drugiej stronie Bałtyku.

    Ale te " studenckie udogodnienia wyjazdowe" DOTYCZYŁY TYLKO studentów uczelni CYWILNYCH !!!! Miałem sporo znajomych na WAT (Wojskowa Akademia Techniczna na Bemowie), którzy zazdrościli nam z uczelni cywilnych możliwości uzyskania paszportu (dla tych co nie pamiętają: każdorazowo składało sie wnioski paszportowe i czekało się za każdym razem na wydanie lub nie!!!) i wyjezdzania na zachód. Wszyscy z wojskowych uczelni byli świadomi, ze na zachód dłuuugo nie wyjadą, zakładali że do czasu opuszczenia (wyjścia z) wojska!! Ale coś za coś, w owym czasie mieli oni nadzieję na o wiele lepsze warunki bytowe i karierę zawodową!!!

    Nie było możliwe aby NORMALNY student uczelni wojskowej jeździł po krajach zachodnich i odbywał praktyki (Szwecja, NIemcy !!!!) tak jak RO! Ewidentne kłamstwo, stanowiące nic innego jak tzw. LEGENDĘ.

    Co do wyjazdu/emigracji poza Europę:
    Emigracja odbywała się w 99% przez Austrię (obóz pod Wiedniem - Traiskirchen). Trzeba było dostać sie do Austrii, co było łatwe dla osób cywilnych, gdyż każemu dawano paszport na wyjazd turystyczny (trzeba się było wykazać określona kwotą dolarów) i zgłościć się do obozu!
    Jestem przekonany, że żołnierze zawodowi a szczególnie oficerowie LWP - nie dostawali zgody na wyjazd do krajów KK (na pewno nie na turystyczny :).

    W obozie składało się wniosek o przyznanie statusu uchodźcy politycznego - political refugee !!! Aby uzyskać status przeba było uwiarygodnić swoje prześladowania w w Polsce. (A czym wykazał sie tam RO?, jak był prześladowany ?) Musiał zapewne sporo nakłamać.

    Po odsiedzeniu kilku dni na kwarantannie, wszyscy składali wnioski na wyjazd w różne rejony świata. Najbardziej "wzięta" była Australia, w której też obowiązywała procedura aplikacyjna, a więc wniosek z zyciorysem, przesłuchanie, itd... Też trzeba było więc sporo nakłamać (RO!) Jeśli przeszło się te procedury pozytywnie - to się jechało!!!!

    Podsumowując etap lat 70-tych w cv naszego bohatera: Nie wydaje mi się możliwe aby "nasz gentleman" i aspirant do roli "nowego lidera" bez "błogosławieństwa wiadomych służb" mógł ZAWOJOWAĆ Szwecję, Niemcy (nawet jako praktykant :). A tylko dzięki odpowiednio spreparowanej legendzie mógł wyemigrować jako "political refugee" do krainy kangurów.
  • @AussieJC
    "Ale sa kruczki prawne ..."

    "zolnierz zawodowy przeniesiony do rezerwy nie moze opuscic kraju przez nastepne 10 lat."

    Posłuchamy wyjaśnień Opary, nie?

    "ktora faktycznie pelnila do konca lat 70-tych role KBW."

    No dobrze, ale to nie tłumaczy posługiwanią się sygnaturą akt KBW. Ktoś w ogóle sprawdził kim jest R. Opara figurujący w IPN?

    "dlaczego NATHANEL probowal wcisnac i przykleic jakies brudy do p. Joe Chala"

    Gdzie to jest? Ja słyszałem coś przeciwnego - Costerin bez dowodów pomawiał Nathaniela o agenturalność.
  • @Andre Cholet
    "Też trzeba było więc sporo nakłamać (RO!) Jeśli przeszło się te procedury pozytywnie - to się jechało!!!!"

    "A tylko dzięki odpowiednio spreparowanej legendzie mógł wyemigrować jako "political refugee" do krainy kangurów."

    O tym się chyba też dowiemy jak było, nie?


    "Nie wydaje mi się możliwe aby "nasz gentleman" i aspirant do roli "nowego lidera" bez "błogosławieństwa wiadomych służb" mógł ZAWOJOWAĆ Szwecję, Niemcy (nawet jako praktykant :)"

    To pomówienie.
  • @carcajou
    Pan R Opara musial zwrocic sie do Amdasada Australii jako lekarz i political refugee.

    Zapewne byl on poinformowany, ze bedzie musial cos zrobic w Australii aby jego dyplom byl uznanym.

    Pamietam jak dzis deklaracje premiera Australii Malcolm Fraser, ze Australia jest gotowa przyjac wszystkich uchodzcow z Polski.

    Przebierano wtedy jak w "olegalkach" i przyjeto 10 % tylko uchodzcow z zadeklarowanych 60 tys.

    Gwoli scislosci.
    Polacy w kraju maja zle wyobrazenie o polonii polskiej w Australii.

    Kiedy ja przyjechalem do Australii myslalem, ze polonia liczy kilka milionow /nie pamietam dokladnie roku ale lata 80-siate - zaprzyjaznilem sie z pozniejszym premierem Australii John-em Haward-em - przyjacielem miasta Grudziadza od 1996 r/

    Jakiez bylo moje rozczarowanie, kiedy on mi wyjasnil, ze polakow zyje w Australii troche wiecej niz 28 tys. /dane z wikipedii sa nieprawdziwe
    po 45 roku wielu ukraincow w tym z band UPA podawalo sie za polakow chcacych w ten sposob uniknac scigania za zbrodnie wojenne/.

    Reasumujac
    Pan R Opara nie spelnil pokladanej w nim nadzieji a mial szanse o wiele wieksza niz wielu prawdziwych uchodzcow z tamtych lat.
  • @AussieJC
    "Pan R Opara musial zwrocic sie do Amdasada Australii jako lekarz i political refugee. "

    Tego się dowiemy, nie?

    "nie spelnil pokladanej w nim nadzieji a mial szanse o wiele wieksza niz wielu prawdziwych uchodzcow z tamtych lat."

    Czyich nadziei, Pańskich?
  • @carcajou
    "Czyich nadziei, Pańskich?"

    A ja juz mialem nadzieje, ze mozna z panem prowadzic normalna dyskusje?

    Kiedy Ambasada Australii /a wlasciwie jej przedstawiciele/ wybierali dla Australii najwartosciowszych "uciekinierow" to liczyni na to ze z pomoca "Community Services" oni szybko dostosuja sie do srodowiska i przekwalifikuja sie bardzo szybko w Australii - tak jak to zrobilo wielu emigrantow z Polski.

    Dano panu R Oparze szanse dostosowania sie do panujacych tam realiow ale pan Opara wybral latwizne i cwaniactwo.
  • @carcajou
    Wciąż pan powtarza jak katarynka: "Tego się dowiemy, nie?"

    - a ja nie sądzę, by wywiad z Oparą coś więcej wniósł do tematu. Zaczynam nabierać przekonania, o czym wspomniał już "Oskar20", że Opara to "eskimos". Ja analizuję ludzi i ich relacje w sposób socjologiczny, czyli cechy miękkie. Twarde dowody, są dla mnie wtórne, tylko kontrolne do tego co wywnioskowałem z cech miękkich. Dlaczego?
    Jeśli się uda poznać cechy natury danego człowieka, a ona jest niezmienna (za wyjątkiem traumy), można czytać w człowieku jak z książki. Dobry socjolog to potrafi.

    Opara w żywe oczy zaprzeczy wszystkiemu, pójdzie do domu i będzie po wywiadzie ;-)

    Najlepszy przykład jest z tym aresztowaniem, z cz. III tego cyklu, ja przedstawiam oryginalny dokument sądowy, który każdy może zobaczyć i przeanalizować, w którym jak BYK stoi, że był aresztowany, a on (jak ostatni idiota) napisał tłustym drukiem, że nie był, i już. Pewnie zadowolony jest z siebie, jak ładnie i stanowczo umie zaprzeczać oczywistym nagim faktom. Tylko jedna subkultura ludzi na świecie ma tak w naturze, to są właśnie "eskimosi". Jeśli nawet nie jest "eskimosem", to miał/ma z nimi silne związki emocjonalne, co dla nas jako polskiej wspólnoty na jedno wychodzi, gdyż jest dużym zagrożeniem dla naszego być lub nie być.
  • @Andre Cholet & AussieJC
    Dziękuję panowie za bardzo wartościowe i treściwe uzupełnienia do tematu. Blogerzy NE i polscy czytelnicy powinni być Wam wdzięczni za ten wkład Pro Publico Bono.

    Z wyrazami uznania,
  • @AussieJC - im dalej tym bardziej żałosne
    Reprezentuje Pan interesy Australii? Wie Pan - Oparów widziałem na jednym zdjęciu z ambasador Australii ... Pana nie.

    "Dano panu R Oparze szanse dostosowania sie do panujacych tam realiow ale pan Opara wybral latwizne i cwaniactwo."

    Nawet jeśli, czemu Opara zaprzecza, to dla mnie to żadna "latwizna i cwaniactwo" lecz zdrowa inteligencja, która wygrała z nieprzychylnymi warunkami. Reasumując te jęki - kto na tym lepiej wyszedł - Pan czy Opara? (który jest na "ty" z Panią Ambasador). Kto lepiej wykorzystał swój czas na emigracji?
  • @Demaskator.
    Ja wszystkie komentarze na bieżąco archywizuję, więc nie ma obawy, że Wasz czas pójdzie na marne, jeśli admini wytną ten cykl stąd za rozkazem Opary lub ŁŁ. Na razie "banują do piwnicy" mimo, że to powinno wisieć na 1 stronie.

    Jeśli usuną wszystko "w sekundę" wraz z komentarzami zamieszczę na każdym polskojęzycznym portalu.

    Pozdrawiam ;-)
  • @carcajou
    "(...) Kto lepiej wykorzystał swój czas na emigracji?" - to już trąci relatywizmem moralnym, dosłownie!

    Jeśli ktoś robiący za tzw. "słupa" w biznesach u Goldberga panu imponuje, to nie rozumiem dlaczego taki Palikot, czy Tusk panu przeszkadzają, oni też świetnie swój czas w Polsce wykorzystali. Chyba lepiej niż pan?

    Widzi pan teraz nonsens swojej argumentacji do AussieJC?
  • @Demaskator.
    "Opara w żywe oczy zaprzeczy wszystkiemu, pójdzie do domu i będzie po wywiadzie ;-) ..."

    " Tylko jedna subkultura ludzi na świecie ma tak w naturze, to są właśnie "eskimosi". Jeśli nawet nie jest "eskimosem", to miał/ma z nimi silne związki emocjonalne, co dla nas jako polskiej wspólnoty na jedno wychodzi, gdyż jest dużym zagrożeniem dla naszego być lub nie być."


    Znana jest jeszcze inna subkultura: są to wszelkiego rodzaju szpiedzy, TW, agenci wpływu, inni agenci itd, itp...
    Ich wszystkich obowiązuje znana zasada: Jaki cię złapią za rękę, mów że to nie twoja ręka! Mówiąc krótko wszyscy maja iść w zaparte i sie nie przyznawć!!!

    "Znany" agent, obecnie pisarz, gen. Marian Zacharski - obecnie jako uciekinier z IIIRP, rezydent w Szwajcari (może i znajomy RO) cos na ten temat w swoich książkach pisał!!
  • @Demaskator.
    "....to nie rozumiem dlaczego taki Palikot, czy Tusk panu przeszkadzają, oni też świetnie swój czas w Polsce wykorzystali. Chyba lepiej niż pan?"

    :-( Celne jak cholera :-(

    Pozdrawiam
  • @Demaskator.
    "Jeśli ktoś robiący za tzw. "słupa" w biznesach u Goldberga "

    Udowodnij to.
  • @Andre Cholet - plewy plewami poganiane
    Chyba pomyliłeś krąg cywilizacyjny - masz haki albo morda w kubeł. W przeciwieństwie do Opary jesteś anonimem - każdy ci może płacić. To o "eskimiosach" to tak jakbym czytał Czuchnowskiego - ta sama logika.

    Przypominam:

    1. pierw Opara jest zły, bo buduje portal bez zezwolenia (darski vel targalski - niezalezana.pl)

    2. potem Opara jest zły, bo buduje 3 siłę bez zezwolenia (sciosobączek)

    3. Dane z IPN zdają się nie pokrywać więc wyjmuje się bat 1000 aud i robota na czarno tudzież jakim cudem wyjechał z kraju i się dorobił. Co to kogo obchodzi.

    4. Na koniec jest rzekome stałe powiązanie z Goldbergiem (któremu nie dała rady Australia - gość ma ponoć paszport australijski). Nawet gdyby (czemu Opara zaprzecza) to co? Czy ambasador Australii to tez mafia - jeśli tak to b. bym chciał być w tej mafii.
  • @carcajou
    Nie carcajou. To on powinien udowodnic swoją czystość skoro ma być naszym guru!
  • @carcajou
    I jeszcze jedno:
    Nie wyjeżdżaj proszę więcej juz z tym ambasadorem bo to się robi żałosne...

    Serio i z dobrego serca Ci to piszę.
  • @carcajou
    "Udowodnij to"

    - proszę się nie martwić, będą przecież następne części tego cyklu, zapowiada się na długi cykl ;-)

    Skoro ma pan wejścia w redakcji, to może załatwi pan 1 stronę dla niego?
  • @mediator1991
    He,he ..., dobra historyjka, jakoś tak całkiem dobrze mi pasuje do polskiej kultury chłopo-katolików ;-)
  • @Demaskator.
    Raczej do fornalo-roboli...
  • @zaczarowana dorożka
    Panie "dorożka" ja mam wątpliwości, czy pan wie, że w Australii porozumiewamy się w j. angielskim ;-)

    Gdyby pan znał język Szekspira, to zapoznałby pan się z treścią oryginału dokumentu najpierw, do którego link widnieje we wstępie, a nie robił z siebie głupka. Tam jest wszystko wyjaśnione, skoro kwestionuje pan moje polskie tłumaczenie, gdzie wyraźnie jest napisane, że dostał tymczasowe pozwolenie, nie jako lekarz, ale kandydat na lekarza, w Polsce to się kiedyś nazywało wdzięcznie TERMNATOR :-) a u nich OBSERVER, PROVISIONAL, INTERN, REGISTRAR, czyli wszystkie te terminy odnoszą się do osoby, która otrzymuje trening w tej czy innej postaci, jeszcze się uczy. CZY TO JASNE?

    Jakkolwiek dotknął pan, zapewne przez przypadek, ważnego społecznego problemu, faktycznego wykorzystywania emigrantów w Australii, czyli zatrudnili Oparę jako praktykanta, płacili mu marne grosze, jak to praktykantowi, ale wymagali, by wykonywał robotę RMO (Resident Medical Officer) i to często bez żadnego nadzoru, to tyczy się większości emigrantów we wszystkich zawodach. Znam opracowania ekonomiczne, w których się nawet mówi wprost, że na eksploatacji ekonomicznej emigrantów stoi cała tutejsza gospodarka, teraz do tej gospodarki doszło jeszcze tylko wydobycie surowców mineralnych kupowanych przez Chiny w gigantycznej skali. Jednak eksploatacja emigrantów się nie skończyła.
  • @Pirx
    Sam pan sobie zaprzeczył, i to w jednym komentarzu. Co pan bierze?

    Najpierw: "piszesz pan bzdury", by zaraz dodać: "oczywiście, jeśli wyczuli, że gościa łatwo zwerbować - to mieli pretekst. trudno by nie wykorzystywali".

    Oj... ziomki, ziomki ;-)
  • @Bendix
    Zapłać za Canckiewicza, Gontarczyka czy Zyzaka - bo sam Opara za to raczej nie zapłaci (potrójny pyton w kieszeni). Masz zgodę Opary na werbunek każdego killera, który chce się z nim rozprawić i udowodnić mu, że jest agentem. Naprzód.
  • @carcajou
    "Zapłać za Canckiewicza, Gontarczyka czy Zyzaka - bo sam Opara za to raczej nie zapłaci (potrójny pyton w kieszeni). Masz zgodę Opary na werbunek każdego killera, który chce się z nim rozprawić i udowodnić mu, że jest agentem. Naprzód."

    Mylisz pojęcia bracie. Jeżeli chce błyszczeć to niech zapłaci. Zresztą płacić nie musi. Ma przecież wszystkie papiery u siebie w domu.
    Czasy bananowych republik mijają. To nie ja muszę udowadniać że on jest czy nie wielbłądem. To on musi to nam wszystkim pokazać. Rozumiesz?
    Tak jest właśnie w Urzędzie Skarbowym. To ty musisz wykazać że nie jesteś wielbłądem bo jak nie to nim zostaniesz.
    Za dużo w tym ciemności.
  • @carcajou
    Sprawa jest banalnie prosta. Niech Pan R.O. napisze szczerze swój życiorys i wystawi go tu na nE do weryfikacji. To takie banalnie proste zamiast robić klakę i pisać: "nie masz dowodów to morda w kubeł".
  • @Bendix
    Chodzą plotki, że pisze autobiografię. Będziesz mógł ją kupić.
  • @carcajou
    Niedoczekanie żebym jeszcze za to płacił. Tutaj kawa na ławę. Zresztą bolek i inni tez pisali uatobiografie.

    Zwłaszcza interesuje mnie fakt jak się wymigał z WP po ukończeniu uczelni wojskowej. To jest mega-intrygujące. Zapytaj pana R.O. o to przy najbliższej herbatce/kawce/whatever. Opowiesz nam o tym tutaj OK?

    Demaskator przedstawia dokument oficjalny z AU a Ty piszesz że chcesz dowodów. To w końcu był czy nie aresztowany?
  • @Bendix
    Powiem dyplomatycznie - doszły mnie słuchy "jak to było" lecz nie jestem upoważniony. To czy był ew. aresztowany za jakieś machlojki mi zwisa.
  • @carcajou
    "Powiem dyplomatycznie - doszły mnie słuchy "jak to było" lecz nie jestem upoważniony."

    OK to czekamy na informacje oficjalne.

    "To czy był ew. aresztowany za jakieś machlojki mi zwisa."

    Mi też to zwisa. Ale nie zwisa mi że temu zaprzecza.

    Dobra. EOT. dosyć tego bicia piany.

    Pozdrawiam
  • @carcajou
    Ostatni raz odpowiadam na twoje prostackie i beznadzine riposty, swiadczące głównie o braku zrozumienia tego co czytasz!
    Szkoda czasu na ciebie! Jesteś NIEREFORMOWALNY! A tak w ogóle to rozumiem, że sie troche irytujesz, że postawiłes "nie na tego co trzeba konia", a teraz to już nie masz jak się wycofać :(. Wpółczuję, broń dalej RO-> ale nie rokuję ci powodzenia.
  • @Andre Cholet
    A ty jaki koń? Wałach?
  • @carcajou
    "masz haki albo morda w kubeł"

    o tej mordzie w kubeł to kolejny raz;) nerwowa atmosfera panuje...
    gdy blogerzy nowego ekranu zapuszczą się w przeszłość Sikorskiego, Komorowskiego czy kogolwiek innego z partii miłości, wtedy głosu sprzeciwu carcajou nie dosłyszysz. ale gdy mowa o Oparze, mężu opatrznościowym Trzeciej Siły, który wpław przybył z Australii dalekiej coby Ojczyznę ratować, wtedy trzeba dać odpór
  • @Bendix
    bardzo dobre komentarze, pod każdym słowem mogę się podpisać
  • @carcajou
    "A ty jaki koń? Wałach?"

    ejże! toż Wałach to prawdziwe nazwisko tak zwanego "Wileckiego", dobroczyńcy Nowego Ekranu. po co to wspominać, chcesz podpaść szefostwu??
  • @gąszcz
    szczerze przyznać muszę, że historia z Oparą to jednak niezła zabawa. tyle śmiechu! a to wywiad Opary z radiem o sobie samym i o tym jak bardzo jest szlachetny, a to powoływanie się obrońców Opary na jego znajomość z ambasadorem Australii (również znam dobrze pewnego ambasadora, i co z tego?)
  • @gąszcz
    Opara, póki co, nie jest moim szefem.
  • @gąszcz
    Nie podaję ręki Komorowskiemu i Sikorskiemu i nie jestem ich gościem więc czemu miałbym ich bronić?
  • @Andre Cholet
    Carcajou robi z siebie głupa, publicznie, gdyż uważa, że event: Las Smoleński jest tego warty, w którym jest zaangażowany. Liczy na wsparcie finansowe na ten zbożny cel, a jest z tej dwulicowej moralności, która uczy, że cel uświęca środki. Podjął się na ochotnika tej rozpaczliwej obrony RO, gdyż jak sam stwierdził Opara ma węża w kieszeni, więc coś z tym dawaniem kasy nie jest tak łatwo ;-) zatem Carcajou liczy, że już nie "wazeliną" ale już tą adwokaturą sobie zasłuży i wyrwie wreszcie te pieniądze od Opary.

    Well..., jak to źle osądzać tego pana, przecież Carcajou nie chce dla siebie, on chce na Las Smoleński, na ten zbożny cel.

    Rozumiem Carcajou, ale gdzie jego honor (?).
  • @carcajou
    Myślę, że czas już skończyć podawać rękę Oparze i być jego gościem.
  • @Demaskator.
    czekam z ciekawościa na dalsze Twoje dowody,
    pozdrawiam

    PS. tak generalnie jak tak prześledzę obecną aktywność na NE to dostrzegam ewidentną ucieczkę ludzi z tego miejsca,...klimat widać wielu blogerom nie służy :)
  • @Demaskator. - czego suka nie da pies nie weźmie, ale nie każdy to rozumie
    Opara już dał rok temu 2000 zł na LS. Czy mam twierdzić, że nie liczę na dalsze tego typu gesty?

    W czerwcu proponowano mi pracę w NE - nie przyjąłem jej, by nie skłócać wewnątrz LS. Rezultat jest taki: ja nie mam ciekawej pracy (co prawda były pewne rozbieżności ze względu na ww. istne "wężowisko"), w której mógłbym coś fajnego (choć i tak zrobiłem za frajer b. dużo fajnego dla NE - czego nie robi się dla swego "dziecka") porobić, a LS i tak pękł. Mam nauczkę, by zlewać to co kto o mnie myśli lecz robić swoje.

    Cel nie uświęca środków. Powiem tak - otworzyły mi się nieco oczy i dostrzegłem wielu zacnych w nieprzystojnych pozach, a tych co mi się zdawali diabłami widzę bardziej jako krowy rogate - nie diabły.

    Gdzie honor? Chyba w poczuciu, że nie robi się nic sprzecznego z tym co się uważa. Bronić Opary, który uwierz, da się lubić, gdy nie ma na niego haka, będę - tak jak broniłem wcześniej Łazarza i całego projektu NE, który choć nie jest dokładnie tym czym chciałem by był, to jednak, wciąż wierzę, że daje ludziom zdecydowanie więcej dobra niż zła (usypia obywatelsko). Gdy zobaczę, że jest inaczej to zwyczajnie sobie pójdę.
  • @carcajou
    Wiem, jest pan poczciwym człowiekiem, jednak właśnie na barkach takich budowane jest zło na tym świecie. Proszę nie zapominać o tym.


    A teraz: "(...) Opara już dał rok temu 2000 zł na LS." - zatem nie był hojny ten pan biorąc pod uwagę opis majątku w magazynie "WPROST":
    "Ryszard Opara, Australia, 180 mln USD"

    Źródło
    http://www.wprost.pl/ar/53668/Klub-pieciu-kontynentow/?O=53668&pg=3
  • @Demaskator.
    "A teraz: "(...) Opara już dał rok temu 2000 zł na LS." - zatem nie był hojny ten pan biorąc pod uwagę opis majątku w magazynie "WPROST":
    "Ryszard Opara, Australia, 180 mln USD".."

    szanuje pieniądze :), wg. zasady, że wyrobników nie warto przepłacać, bo będą pracować na 200% mając nadzieję na lepsze profity! Tak robią nowobogaccy!!!

    Ale Carcajou już widzi, że się przeliczył. Szkoda - rzeczywiście poczciwy ale strasznie naiwny, coraz bardziej traci fason.
  • @Andre Cholet
    Coś w tym stylu lecz fasonu nie tracę, spokojnie. I jak pisałem - haki na stół.
  • Łabaja napisał ciekawy komentarz:
    @ForensicTools
    Kiedyś w Australii pracowałem przy renowacji, odnawianiu, remoncie domów. Dzięki znajomościom trafiłem na "listę rekomendacji" tamtejszego środowiska żydowskiego. Wille na wybrzeżu, w skale, luksus...
    Z czasem traktowali mnie jak swego i opowiadać o swoich losach, rodzinie, przeszłości...
    Nie czuli się skrzywdzeni wojną, wręcz przeciwnie, to ona pozwoliła im na ten luksus, na wyjazd do nowej ziemi obiecanej. Pieniądze? No cóż nawet wczasach komunizmu Jeine (90 lat - jedna z właścicielek willi) miała dochody 100 tys dolarów miesięcznie z INCO Pyskowice (1977) i powtarzała, że my tu wszyscy żyjemy dzięki głupim ruskom i polakom, którzy na nas pracują. Szczegóły? Nie chcę się chować pod "płyty chodnikowe" (treść telefonu).
    Obecne "słupy" to kolejny element (już końcowy) tej maskarady. I to jest bardzo czytelne, choćby fortuny "słupów".

    Łabaja 16.01.2012 01:31:22
  • @carcajou
    "całego projektu NE, który choć nie jest dokładnie tym czym chciałem by był, to jednak, wciąż wierzę, że daje ludziom zdecydowanie więcej dobra niż zła (usypia obywatelsko). Gdy zobaczę, że jest inaczej to zwyczajnie sobie pójdę."

    Coś nie rozumiem tego co napisałeś. To że usypia obywatelsko to źle. Mam wrażenie że do tego został właśnie powołany.

    Pozdrawiam

    ps. Carcajou to faktycznie poczciwy człowiek
  • @carcajou
    I jeszcze jedno carcajou. Jakoś dziwne rzeczy tu się dzieją. Pisze tu np. niejaki fiatowiec. Od początku mnie ta postać zadziwiała. Nie wiem czy to zespół ludzi czy jedna osoba ale grafomanem to on jest. Pisze dziwne rzeczy i jest jakoby promowany na nE. Ostatni ajego notka wychwalająca zbiórkę na owsiaka... Normalnie myślalem że zwymiotuje. I do tego to wisialo na SG długi czas. Jestem tu jeszcze ze względu na senstymenty i np. takiego "typa" (;-))))) ) jak Ty. Ale serce już mi dawno pękło. nE jest największym moim rozczarowaniem ostatnich 10 lat...
  • @Bendix - to nie jest Jeździec na Białym Koniu
    Będzie niedługo tygodnik, który będzie wymagał mnóstwo ludzi do roboty na różnych szczeblach - powstaną centra odporu, powstanie własna sieć. O ile tygodnik nie padnie (wskutek głupoty czy nieróbstwa) centra i sieć będą mogły zadziałać nie tylko na polu biznesowym, ale także na polu społeczno -politycznym. Tygodnik to doskonała trampolina do awansu dla nowych twarzy, idei (czego b. potrzebujemy) - tygodnik to dopełnienie portalu (wzajemne napędzanie się, sprzężenie zwrotne).

    Czy nie tego chciałem w sierpniu 2010?

    Rozumiem, że nie pasuje ci tylko w tej układance Opara i kręcący się Wilecki, itp., bo JKM, MW, UPR, WiG, ONR ... (tzw. nie PiS) działające zgodnie do jednej bramki cię cieszą ... ale to właśnie on daje na na to kasę. Mógłby nie dawać i nic by nie było - albo by było, jak planowaliśmy od początku z Łazarzem, ale byłby to nie wystarczający rozmach.

    Gdyby się okazało, że Opara jest trefny czy zaczyna iść jakąś dziwną drogą, to wszyscy ludzie ideowi od niego odejdą. Co zostanie? Zostaną kontakty międzyludzkie, które, o ile się zdążą utwardzić w skutecznym działaniu, będą wartością samą w sobie i na ich bazie będzie można budować od nowa.

    Tak więc nie psiocz na Oparę - albo masz coś na niego albo shut up, bo zrobił on - finansując NE - już w tej chwili sporo dla Nowej Polski (relacja 11.11., pokazanie prawdziwej twarzy PKW i sądów). Oceniaj po czynach.
  • @Bendix
    Fiatowiec to zespół, przynależy do lewej kolumny - jako dziennikarze. Admini promują kogo chcą.

    Gdybyś był "bliżej", to niewykluczone, że pękło by ci bardziej i byś był jeszcze bardziej rozczarowany, bo wiele rzeczy mogłoby być lepiej (zważ że nie piszę "porażka") robione, a entuzjazm lepiej gospodarowany. Jestem jednak optymistą - Opara, Łazarz, Pietkun ...wyglądają na urodzonych farciarzy. Taka ekipa jest w stanie zrobić "coś z niczego".
  • @carcajou
    "(...) Oceniaj po czynach." oraz "Opara, Łazarz ...wyglądają na urodzonych farciarzy. Taka ekipa jest w stanie zrobić "coś z niczego".

    - oj tak, po czynach wlasnie oceniamy: cenzura poprzez "banowanie do piwnicy" wielu blogerow tutaj; prowadzenie wlasnej polityki ideologicznej przez adminow NE, Lazarza i Opare, zamiast obiecanej wolnej i niezaleznej przestrzeni publicznej do niczym nieskrepowanej debaty dla blogerow i komentatorow; usuniecie juz wielu profili blogerom, w tym "Fundacji" Joe Chala; usuniecie tekstu opozycjoniscie Krzysztofowi Cierpiszowi, w protescie czego sam odszedl z nE, traktowanie przez LL i Opare tego portalu jakich wlasnego prywatnego folwarku, a nie dobra spolecznego na ktore wszyscy blogerzy pracuja; relatywizm moralny, dwulicowosc i hipokryzja jako glowne pryncypia na ktorych stoi ten portal; itd. itp.

    To "cos", co jest robione obecnie na Nowym Ekranie, nie interesuje prawych wolnosciowcow, patriotow polskich i ludzi uczciwych.
  • @carcajou
    odbierz PW
  • @carcajou
    Co do lewej kolumny - to powiem Ci tak: NIENAWIDZĘ. Ja żyłem w PRL-owskiej niewoli. Złamała ona wtedy moje i moich bliskich życie. Jakoś sobie poradziłem, ale nigdy im tego nie zapomnę!

    Dla mnie nie ma obecnie rzeczy szarych, ja już myślę czarno-biało.
  • @Bendix
    Lewa kolumna została zerżnięta z HP, do którego NE przecież nawiązuje.
  • @Demaskator.
    cenzura poprzez "banowanie do piwnicy" - przecież jesteś na zakładkach. Nigdzie indziej byś nie mógł napisać tylu oszczerstw w stosunku do właściciela - zostałbyś momentalnie wykopany. Doceń to. Ty, jak wielu tobie podobnych, nie jest w stanie docenić niczego - widzisz tylko agentury, goldbaumów, h ... wie kogo i co, a umyka ci najważniejsze - dobro, które NE daje.

    NE to największa w Polsce przestrzeń wolnego słowa nie licząc dzieł o. Rydzyka.

    Kogo usunięto: proszę po kolei ! Czyżby tylko "Fundację" i "Costerina" (za oskarżenie Nahaniela, że jest agentem i nie podanie dowodów), Qpę, Kozaka (wiadomo za co)? Zaiste niezły zamordyzm.

    "traktowanie przez LL i Opare tego portalu jakich wlasnego prywatnego folwarku"

    Nie jest tak do końca choć niektórzy blogerzy nie chcąc być "kwiatkiem u kożucha" (wcale by tak nie było) niewątpliwie dali d ... odchodząc z NE i rozbijając Radę Blogerów. To właśnie im (tym co się nie chcieli "zbrukać") zawdzięczamy rządy absolutyzmu oświeconego zamiast demokracji bezpośredniej. Do nich kieruj pretensje.

    Reszta to twoja ocena, do której masz prawo - odosobniona ocena - sądząc po zwiększającej się ilości użytkowników NE.
  • @carcajou
    Mistrzu... prosilem na priva... Nie chcę bić piany.
  • @carcajou
    Czy Ty nie widzisz tego że to wszysto jest Orwell? Proszę ochłoń!
  • @Bendix
    Niech ci będzie Orwell - twoje ostatnie.
  • @carcajou
    "(...) cenzura poprzez "banowanie do piwnicy" - przecież jesteś na zakładkach. Nigdzie indziej byś nie mógł napisać tylu oszczerstw w stosunku do właściciela - zostałbyś momentalnie wykopany. Doceń to. Ty, jak wielu tobie podobnych, nie jest w stanie docenić niczego"

    - niestety, znowu jest pan w błędzie. Proszę spojrzeć, że nie ma mnie ani na pierwszej stronie, ani na zakładkach. Dziś mamy 22 stycznia 2012, cz. V cyklu opublikowałem dnia 21 stycznia 2012 w zakładce "Społeczeństwo" i już dziś mojego tekstu pan tam nie znajdzie. Cykl zacząłem 14 stycznia 2012 i rozmieściłem każdą część w innej zakładce: Rozrywka, Media Watch, Va Banque, Społeczeństwo, Praca.

    Teraz utrzymała się jeszcze na przewijanym pasku "nowych postów" moja notka w dziale PRACA, ale już jutro, jak dojdą nowe posty blogerów, zniknie i stamtąd. TOTALNA PIWNICA - jestem niewidoczny już po kilku dniach od publikacji dla przeciętnego odwiedzającego Nowy Ekran. Jak pan to nazwie, jak nie cenzurą?
  • @Demaskator.
    "Jak pan to nazwie, jak nie cenzurą?"

    Co do innych zakładek niż praca widać jest większy ruch.

    Najważniejsze że twoje posty nie znikają - dajesz linki na FB, NK czy gdzie chcesz i ludzie czytają. Chyba nie dziwi cię to, że nie są twoje treści eksponowane?

    P.S. Dziś doszła funkcja wyszukiwarki po treściach - każdy kto będzie zainteresowany Oparą znajdzie twoje teksty.
  • @Demaskator.
    "Dziś mamy 22 stycznia 2012, cz. V cyklu opublikowałem dnia 21 stycznia 2012 w zakładce "Społeczeństwo" i już dziś mojego tekstu pan tam nie znajdzie."


    niestety nie ma!!!! - skasowali!!!!
    prosze o link do innego forum

    pozdrawiam
  • @carcajou
    //Nawet jeśli, czemu Opara zaprzecza, to dla mnie to żadna "latwizna i cwaniactwo" lecz zdrowa inteligencja, która wygrała z nieprzychylnymi warunkami. Reasumując te jęki - kto na tym lepiej wyszedł - Pan czy Opara? (który jest na "ty" z Panią Ambasador). Kto lepiej wykorzystał swój czas na emigracji?//

    Właśnie się skopromitowałeś.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY